Czy wylęgarnie zwolenników Korwina doprowadzą do władzy osiłków ziejących nienawiścią? Obawiam się, że jest to możliwe. Kto pamięta rodzimą tradycję Berezy Kartuskiej?

Wybory minęły, emocje opadły – czas rozliczeń.

Mnie oczywiście polityka interesuje o tyle, o ile ma wpływ na sytuację społeczną. Kłótnie partyjne są czymś żenującym. Odnoszę wrażenie że ogromna część aktywności polityków (także tych rządzących) skierowana jest nie na sprawy narodu – a walki partyjnej. Czasem wprost personalnej…

We mnie wywołuje refleksję kilka spraw.

Radość, że już demonstracyjnie niekompetentni i bezsensowni kandydaci w większości nie przeszli (przynajmniej ci, których kojarzymy – sportowcy). Być może dostali się do koryta ignoranci, których nie znamy – tzw. „plankton” partyjny, jakieś nazwiska, które nikomu nic nie mówią. Ale ci raczej masowo będą aspirować do Sejmu. A do Parlamentu Europy chyba szczęśliwie nie weszli.

Ale wstrząsa mną sukces Korwin-Mikkego. I wielka popularnośc jego wśród młodych (18-24 lata). Ten dziwny osobnik nie kryje swej aprobaty dla Hitlera? Czy będą za półtora roku obozy koncentracyjne, delegalizacja partii opozycyjnych, władza osiłków ziejących nienawiścią? Obawiam się, że jest to możliwe. Kto pamięta rodzimą tradycję Berezy Kartuskiej? Narodowi mało z tego przyjdzie…

Winę za taką sytuację ponoszą wszyscy dotąd w III RP rządzący. Personalnie: i Kaczyński, i Tusk. A to dlatego, że resort, który ma się zajmować edukacją narodową – czymś  N A J W A Ż N I E J S Z Y M   w Państwie a szczególnie ważnym w okresie przemian cywilizacyjnych – jest traktowany jako przysłowiowe „piąte koło u wozu”. Jest elementem przetargów, darem dla uzyskania sojusznika (Giertych u Kaczyńskiego…), miejscem zsyłki w partyjnych rozgrywkach. Zsyła się tam nie mędrców – autorytety narodowe – a jakieś mizerotki budzące litość. I ja nie zauważyłem, by któryś z premierów fascynował się wychowaniem, edukacją – tak jak choćby boiskami do piłki nożnej (dobre i to…) czy autostradami (obowiązkowo z ekranami…).

Wydawało się, że obecna minister, choć o wątpliwej biografii politycznej, zaczęła swe urzędowanie jakoś lepiej. Ale i o niej cicho, a zamiast zająć się groźnym problemem gimnazjów (to wylęgarnia zwolenników Korwina!) drepce wokół drugorzędnego i wydumanego (tak sądzę jako kiedyś specjalista medycyny szkolnej) problemu sześciolatków.

Może więc i Tusk, i Kaczyński, powinni trafić do obozu koncentracyjnego Korwina-Mikke: za zaniedbanie najważniejszego problemu naszej cywilizacji?

Może analizując wyniki głosowania decydenci (praktycznie są dwaj) zaczną myśleć: „Jak mogliśmy dochować się takiego pokolenia?”. I może zaczną coś robić. Może poświęcą tej sprawie (niechby) ułamek energii poswięcanej osobistej walce? Mało mają czasu. Korwin i jego bojówki stoją pod drzwiami. Zostało półtora roku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s