1946 rok: ostatni przed końcem PRL uroczysty pochód 3 Maja?

Kiedy oglądałem transmisję z obchodów trzeciomajowych, przypomniało mi się jak było w tym dniu w 1946 roku.

Byłem wtedy działaczem harcerskim w Inowrocławiu. Przed świętem było wielkie zebranie przedstawicieli różnych organizacji i zaplanowano obchody. Miała być uroczysta msza, a potem pochód z defiladą na jednej z głównych ulic.

W czasie mszy chodził jakiś działacz i komunikował, że nastąpiła zmiana programu i że po mszy mamy się rozejść. Harcerze się oburzyli. Poubierali się w mundury, mieli chęć pokazać się miastu. Naradziliśmy się i uznaliśmy, że jako legalna organizacja zawsze mamy prawo w kolumnie przejść przez miasto. I wyruszyliśmy.

Była nas spora gromada. Ja szedłem na przedzie, więc nie widziałem, co się tam, w tyle, dzieje… Poszliśmy tak, jak było planowane, ulicą Solankową. Tam była przygotowana trybuna. Jak żeśmy tam doszli, chłopcy namówili nas – komendę – byśmy weszli na trybunę i przyjęli defiladę. Legalna organizacja – zawsze nam wolno!

Koło trybuny kręciło się sporo milicji. Naszą kolumnę przepuścili, ale za nami weszli na jezdnię i chcieli rozpędzać idących dalej. Ale tam dumnie i sztywno kroczyli byli więźniowie obozów – w pasiakach. Wtedy zobaczyłem, że zainicjowaliśmy jednak Pochód Majowy… Więźniowie nie zatrzymali się i milicja ich także przepuściła.

Ale dalej już szła szkoła – Liceum Kasprowicza. Ich już dość brutalnie i energicznie rozgonili. Do nas, czołówki harcerzy, podeszło kilku milicjantów i oświadczyli, że jesteśmy aresztowani za zainicjowanie nielegalnego pochodu. Ale najpierw mamy rozwiązać naszą kolumnę i harcerzy wysłać do domów. To była okazja, żebyśmy im po prostu… „prysnęli”.

Z kolumny szkolnej wyciągnęli co agresywniejszych chłopaków i ich zatrzymali. Był potem wiec przed ratuszem. Wznosiliśmy okrzyki, coś tam śpiewaliśmy (co – już nie pamiętam). Chłopaków z Liceum na drugi dzień zwolnili.

Na Pomorzu w tym 1946 roku chyba nie wszędzie odbyło się to tak stosunkowo spokojnie. Mówiono, że we Włocławku wściekli uczestnicy kolumny trzeciomajowej dokonali napadu na więzienie (może ktoś pamięta, czy tak było?).

W każdym razie 1946 rok przyniósł ostatni uroczysty – na swój sposób – obchód Święta 3 Maja. Do końca istnienia PRL obchodów już sobie nie przypominam. Wyjechałem do Warszawy, a tu mieliśmy tylko obowiązkowe pochody 1 Maja (gdzieś od początku studiów). Moi warszawscy harcerze nawet te pochody dość lubili – ot, takie święto: muzyka, przemarsz, mundury…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s