Kiedy Rosja stanie się skrajnie pokojowa? Wspominam myśl Oriany Fallaci, przysłanej do mnie 55 lat temu przez prof. Franciszka Groëra.

W latach 1956-1959 pracowałem w Instytucie Matki i Dziecka. Byłem wtedy „aspirantem” (kto wie dziś co to było?). Dyrektorem Instytutu był prof. Franciszek Groër, jeden z trzech Wielkich Pediatrów (pozostali to Mieczysław Michałowicz i Władysław Szenajch; po nich już takich nie było, niestety). Groër miał rozliczne kontakty w świecie. Lubił podróżować. Był poliglotą, znawcą sztuki (i muzyki: we Lwowie w Filharmonii wykonywali nawet jego kantatę na śmierć Piłsudskiego!). 

Otóż zgłosiła się do niego znana w Europie włoska publicystka Oriana Fallaci (już wtedy „duży Ktoś”). W rozmowie zapytała, czy młodzi Polacy nadal – i dlaczego? – nienawidzą Niemców. No, pytanie było dość naiwne. Akurat nie musieliśmy się jej bardzo tłumaczyć z naszego stosunku do Niemców (zwłaszcza koledzy Żydzi, których w Instytucie pracował wśród lekarzy znaczny procent… i którzy w znakomitej większości potem wyemigrowali).

Ale Groër ustalił z dziennikarką, że odbędzie ona rozmowę z grupą młodych lekarzy – i sama zapyta, jaki jest ich stosunek do Niemców. No i brałem udział w tym spotkaniu: na poły kameralnym, prywatnym.

Jej pytania zapadły mi w pamięć. Pytała, czy nie widzimy prawidłowości historycznej: kolejno różne narody, plemiona, są agresywne, wprost często zbrodnicze. I wymieniała: Mongołowie Dżyngis Chana. Tatarzy. Turcy. Ale przecież potem i Szwedzi (!). I Francuzi Napoleona. I wreszcie zjednoczeni Niemcy, cośmy już sami widzieli.

I pytała dalej: czy nie zauważamy prawidłowości, że naród wojowniczy – bezwzględny, podbijający kawał Europy – po strasznej klęsce, po krawędzi biologicznego wyniszczenia, stawał się skrajnie pokojowym?

Bo kto dziś boi się Tatarów czy Szwedów? A nawet Francuzi w drugiej wojnie to raczej się błaźnili niż walczyli…

I zapytała: czy nie jest tak, że Niemcy staną się teraz takim narodem, którego do wojny nikt już nie nakłoni?

Teoria tej pani (nie wiem zresztą, czy to był jej wymysł) wydaje się niepozbawiona racji.

Tylko czy miliony Rosjan i Azjatów z Syberii, które pochłonęła druga wojna, to jeszcze za mało? A, w jeszcze większym stopniu, beztroskie szafowanie ludzkim życiem przez Stalina?! Czy Putin – idący ściśle wedle scenariusza Hitlera – ma dokończyć dzieła? I czy dopiero po trzeciej wojnie Rosja stanie się takim pacyfistycznym społeczeństwem? Czy jeszcze im za mało? Czy może nie pamiętają? Nie ma tam opozycji? Ani psychiatrów?

Ot, w strasznych dniach pięknej wiosny taka refleksja. Może dla nas – i Was, młodych – już nieaktualna? Nie wiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s