Korzystając z pełnej wolności jako młody, zbudowałby inną Polskę.

Była to niewątpliwie postać niezwykła. Przez kilka lat miałem z nim bliski kontakt, a i póżniej mieszkaliśmy blisko – na Sadach Żoliborskich. Nie ukrywam, że w mojej młodości odegrał znaczącą rolę wychowawczą, choć był niewiele ode mnie starszy. Ale wtedy każdy rok różnicy miał znaczenie. 

W czasie okupacji był harcerzem Szarych Szeregów, w Grodzisku Mazowieckim szefem Grup Szturmowych. W lecie 1944 roku uczestniczył w potyczce z patrolem żandarmerii niemieckiej, w czasie której dwu naszych chłopców zginęło. On odstrzeliwując się zbiegł. Była to dość słynna potyczka pod mostem kolejowym między Grodziskiem i Milanówkiem. Wtedy najmniejsi „Zawiszacy” z mojej drużyny byli wykorzystani do usunięcia obciążających materiałów na miejscu potyczki.

Po wojnie pod pseudonimem „Krzysztof” zorganizował grupę zbrojną oporu. Bezpieka nazwała ją „Grupa terrorystyczna AK Krzysztof”. Działała w rejonie Grodziska, Mszczonowa, Milanówka. Rozbita w potyczce w Lasach Młochowskich uległa drastycznym represjom. Kto nie zdołał się ukryć, aresztowany uczestniczył w procesie. Zapadły trzy wyroki śmierci. Niepełnoletnich chłopaków stracono.

Napisał książeczkę „Kawałki pociętego sztandaru”, która była jego relacją. To ważny dokument – ukazuje jak doszło do beznadziejnego przecież oporu zbrojnego w początkach PRL. Sam wtedy zdołał się ukryć, skorzystał z amnestii w 1947 roku i potem działał w środowisku katolickim: w Pax-ie, Znaku i innych. Był posłem na Sejm razem z Kisielewskim i Stommą. Gdyby mógł korzystać z pełnej wolności póki był młodym, pewnie odegrałby poważną rolę w życiu społeczno-politycznym. Zawsze odnosiłem wrażenie, że PRL stanowił dla niego uwierający, ciasny gorset.

Myślę, że biografią „Krzysztofa” można by obdzielić kilka osób. Był człowiekiem niezwykle twardym i odpornym. W wypadku autobusowym w tragiczny sposób zginęła nastoletnia córka. Syn, który w mojej drużynie harcerskiej nauczył się żeglarstwa, sam wybudował jacht i odbywał samotne rejsy do Ameryki. W ostatnim, dookoła świata, już w drodze powrotnej w Zatoce Arabskiej został zamordowany przez bandytów – „piratów”.

Mimo wszystko na stare lata był stale aktywny społecznie i politycznie. Dużo pisał. Był zwyczajnym, ciepłym, życzliwym człowiekiem. Mimo odwagi i konsekwencji nie było dane osiągnąć wymarzonego celu. Miał wizję Polski, tylko wizja ta drastycznie nie przystawała do rzeczywistości.

Janusz Zabłocki zmarł w czwartek 13 marca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s