Opatrzności dziękujemy świątynią za dwa wieki klęsk?

Trwa awantura o pieniądze na „Świątynię Opatrzności”. Ja nie mam cienia wątpliwości, że Kościół wymusi tyle pieniędzy, ile zechce – pod różnymi pozorami lub bez pozorów. Jak się ma wojewoda mazowiecki, który – o ile dobrze pamiętam – dał 80 milionów z budżetu bankrutującego województwa właśnie na światynię? A jak zrobiła się awantura, to wymyślono całą tę farsę z muzeum. 

Też pytam „za co?” ile razy słyszę o „Świątyni Opatrzności” – którą biskup Glemp wymyślił jako wotum za opiekę opatrzności. Bo wiem z historii, że późniejsze dwa wieki to pasmo klęsk, nieszczęść, tragedii – no i utraty niepodległosci.

Jakaż to była ta opatrzność, której dziękujemy? Budując zresztą kolejny obrzydliwy, gigantyczny gmach? (Mnie on się nie podoba – razi mnie swym wyglądem – ale może poza Glempem byli i inni, którym się podoba? Gusty są różne, to sprawa poza dyskusją… Co do tego, że mnie się nie podoba: przed wojną moja matka analogicznie wybrzydzała na… pomnik Chopina w Łazienkach. Uważała go za paskudztwo szpecące miasto… A mnie dziś podoba się.)

Nie o podobanie się lub odrazę na szpetotę chodzi – a o ową historię opieki opatrzności. Czy jest tak – jak mówił poseł-klasyk – że „to lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s