Skąd degradacja kolei? Zima była dawniej dużo cięższa a pociągi nie spóźniały się.

Może to się wydać śmieszne, ale ja od dzieciństwa byłem (i chciałbym być nadal…) wielkim miłośnikiem kolei. Tak mi się ułożyło, że latami dojeżdżałem na studia i do pracy właśnie koleją. Tylko – moja ukochana kolej to… parowozy! Już kolej elektryczna, choć początkowo budziła zachwyt – to jednak nie to, co parowóz. Ale kocham kolej (i wiem, że w swej miłości jestem nieco śmiesznym…). 

Do kolei można było mieć zaufanie. Była prawie niezawodna. Zimy były dużo cięższe – mroźniejsze, śnieżne – a ja nie pamiętam, by kiedykolwiek pociągi nie szły. Nawet opóźnienia, z reguły niewielkie, były rzadkością.

No i co się stało?! Postęp techniczny, złagodzenie klimatu – miliardy Unii Europejskiej – i…? Jak to się stało, że coś tak wspaniałego jak kolej uległo tak strasznej degradacji?

Kolej sprywatyzowano. Czy wolno było coś, co jest nerwem państwa, prywatyzować? W kraju, w którym stan dróg był katastrofalny – i nadal jest zły? Jak ważna jest w tej sytuacji komunikacja – to ja mam o tym przypominać?

A teraz moje pytania:

1. Kiedy i kto (personalnie!) podjął decyzję o prywatyzacji kolei?

2. Na ile „spółek” podzielono kolej ?

3. Kto podjął decyzję o takim – z góry wiadomo – niesprawnym systemie organizacji?

4. Ile zarabiają „rady nadzorcze” a ile prezesi tych kilkunastu „spółek”?

5. Jak to jest: państwo – i Unia – daje miliardy na kolej; czy jest to prezent dla prywaciarzy?

6. Jak wygląda nadzór, koordynacja „pracy” tych kilkunastu prywatnych spółek?

7. Czy decydenci (kto personalnie?) nie zdawali sobie sprawy, że podział takiego ustroju, poszatkowanego na drobne, wymagać będzie prawie niemożliwych koordynacji? Każda „spółka” (może prościej – „banda”) ma swoje interesy. Zmusić do współdziałania będzie trudno, czy wprost niemożliwe.

Jest jak jest – wszyscy widzimy. W Polsce możliwe jest szkodnictwo, podejmowanie idiotycznych (podłych? egoistycznych?) decyzji – i za to się nie odpowiada. Nawet nie wiadomo kto jest tym decydentem. Może warto by jednak przełamać ten obyczaj – ja chciałbym wiedzieć personalnie: kto podejmował decyzje? I: czy za darmo – czy ma z tego majątek?

Ufff! Ulżyłem sobie. Nie jestem tak naiwnym, by wierzyć w skuteczność. Ale dla spokoju sumienia – chyba trzeba jednak zadawać pytania.

Są tak zwani „dziennikarze śledczy”. Czy może któryś (może zespół) zainteresowali się tym tematem? To byłaby lektura!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s