Gender: jakie jest drugie dno awantury?

Od pewnego czasu w środkach masowego przekazu rozgorzała przedziwna awantura o tzw. „gender”. Co jeszcze bardziej dziwne, nawet najwyższy autorytet Kościoła katolickiego w Polsce – Rada Episkopatu – zabrał w tej sprawie głos: donośnie i (jak często) niezbyt zrozumiale. Ja w tym wszystkim nie jestem w stanie się połapać, nie bardzo wiem o co chodzi – i skąd aż tak poważne reakcje?

Jeżeli pod tym pojęciem „gender” rozumiemy ruch na rzecz równości kobiet i mężczyzn – to chyba taki ruch z wszystkimi jego przejawami (wychowanie, filozofia, badania naukowe, propaganda, programy szkolne i przepisy prawne – żeby wymienić tylko najważniejsze) jest oczywisty, sprawiedliwy… i chyba bezdyskusyjny? Ale skąd taka gwałtowna reakcja Kościoła, biskupów, no i ostatniej „gwiazdy telewizyjnej”: Dariusza Oko?

Chyba że jednak jest to instytucja ktora w tym zakresie ma niezbyt czyste sumienie?

Przypadkowo natrafiłem w internecie na ciekawy tekst. Polecam: http://mateusz.pl/pow/o11132.htm. Jeżeli cytaty tam przytoczone są prawdziwe (nie znam się na tym), to może warto byłoby raczej się od tej przeszłości odciąć niż atakować… Kogo? Przecież nie tylko feministki!

Ale tak sobie myślę, że nie wszystko, co wynika z przytoczonego tekstu, jest anachroniczną przeszłością. Kojarzy mi się taki obraz (typowy?) jak zakonnice nadskakują kapelanowi, jak zakonnice są tylko kucharkami i służącymi (za darmo) w pałacach biskupich i na plebaniach. Przecież wszyscy widzą na każdym kroku nierówność w traktowaniu kobiet! (No, faktem jest niedostępność stanu duchownego kobietom…).

Z tą równością szans to nie wszystko jest proste. Bo na przykład lekarka: jak chce być matką, to musi przerwać pracę zawodową. Na ile? Jako były pediatra sądzę, że na trzy lata (nie akceptuję żłobków!). Chce mieć dwoje – a może troje – dzieci? No to przerwa w pracy na 6-9 lat… Przy postępie w medycynie to po takiej przerwie nie bardzo może wrócić do pracy… Tak, wiem : nie każda kobieta ma być akurat lekarką, a i nie każda chce mieć dzieci. No, ale są i takie!

Pamiętam: kiedy po wprowadzeniu urlopów macierzyńskich pierwsza asystentka w Szpitalu Karola i Marii w Warszawie (mój „macierzysty” szpital kliniczny) szła na zwolnienie – mój Nauczyciel, prof. Szenajch żegnał ją kwiatami. Ale trzeciej asystentki już nie. Pytał: no dobrze, ale kto będzie pracował!?

Dużo by tu było do pogadania. Ja sam mam wiele wątpliwości – ale się nimi nie będę  t e r a z  dzielił. Bo awantura ma według mnie jakieś drugie dno – ktoś (biskupi?) coś chce załatwić. Co? Ja nie wiem. Tylko po co przy tej okazji tyle bzdur, nienawiści, obrażania dyskutantów myślących inaczej?

A teksty „Ojców Kościoła” przeczytać warto. 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s