Zbrodnicze zaniedbania polskiej szkoły w zakresie edukacji muzycznej… Ale jest odpowiedź.

Od kilku lat prenumeruję takie nieco dziwne wydawnictwo. Wahałem się, czy o nim ponownie pisać, czy to nie jest „krypto-reklama”. Ale pomyślałem, że przecież pisze się recenzje książek – a poza tym, dobro sprawy też przecież nie jest bez znaczenia.

Więc czyniąc zastrzeżenie, że nikogo z wydawnictwa nie znam i nie mam w mojej wypowiedzi nijakiego osobistego interesu, zaczynam.

Już kilka lat, co dwa tygodnie dostaję przesyłkę – po dwa tomiki – 25 stron, pięknie wydane graficznie. Oraz załączoną do tego płytę z muzyką – która jest istotą przesyłki. Poza tym kilka stron encyklopedii – składa się te strony w osobnym skoroszycie – i powstaje piękne wydawnictwo encyklopedyczne.

Każdy tomik i płyta poświęcone są jednemu kompozytorowi muzyki klasycznej. Są na płycie najładniejsze fragmenty na ogół najlepszych utworów. I jest w tomiku omówienie tych muzycznych fragmentów.

Tomik – obficie ilustrowany i, jak już wspomniałem, pięknie wydany – zawiera także wiadomości o kompozytorze, jego biografię a także (lakoniczne co prawda) informacje o epoce, o tym, co się w ogóle w czasach kompozytora działo. Opracowanie jest naprawdę ciekawe, choć (a może to i dobrze?) bardzo syntetyczne.

I tak co dwa tygodnie dostaję dwie płyty, które potem na okrągło odtwarzam, no i wiadomości, które akurat na ogół – choć nie zawsze – ja znam. Ale jest to wspaniała kolekcja, która uzupełnia zbrodnicze zaniedbania polskiej szkoły w zakresie edukacji muzycznej. No, a ja sobie nie wyobrażam inteligenta (nauczyciela – humanisty!!!), który nie rozwijałby się artystycznie, nie uczył się muzyki, w tak zresztą przyjemny i mądry sposób. I niedrogi! Firma przesyła w prezencie drewnianą półeczkę na 30 tomików, co też stanowi pewną atrakcję.

Już dwa razy uzbierałem pełne półeczki – i dałem je w prezencie przyjaciołom, którzy trochę muzyką się interesują, ale mało znają. Dla zachęty. Teraz zbieram kolejną trzecią kolekcję, bo lubię dostawać te przesyłki.

Myślę, że tak jak nie można sobie wyobrazić inteligenta bez znajomości kilkudziesięciu ksiązek – kanonu literackiego – tak nie wyobrażam sobie, by ktoś nie znał tych kilkudziesięciu płyt – i tekstów. Kilka osób już – zaagitowanych przeze mnie – zaprenumerowało sobie i cieszą się z każdej przesyłki. A ci, którzy „połkną bakcyla” i zainteresują się muzyką w sposób bardziej zaangażowany – pewnie wybranych komopozytorów zapragną poznać lepiej i sięgną do pełnych dzieł, których fragmenty poznali.

Marzy mi się, by w szkołach, w bibliotece była taka wypożyczalnia tych płyt – no i marzy mi się, by nauczyciele potrafili (i chcieli) zachęcić choć część uczniów do korzystania z niej.

A na koniec: te codwatygodniowe przesyłki nie są drogie (wydają mi się po prostu tanie). No i seria nazywa się „Mistrzowie…”. Więcej nie napiszę – bo nie chcę robić prymitywnej reklamy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s