W czasach sławy Paderewskiego Polska była podzielona jeszcze chyba ostrzej niż teraz między zwolenników PiS i PO.

Wpis w blogu o Powstaniu Wielkopolskim wywołał reakcję: trzeba by napisać więcej o Paderewskim. Nie jestem zbyt biegły w Jego biografii – co pamiętam, to piszę.

Właśnie mija 95 lat jak Paderewski zjechał do Warszawy i został jednym z pierwszych premierów niepodległego rządu. Po drodze wstąpił do Poznania i tam swoim przemówieniem przyczynił się do wybuchu powstania. Premierem był niedługo, odegrał bardzo znaczącą rolę na konferencji pokojowej w Wersalu, bo był powszechnie znany i ceniony. Miał wielki autorytet. 

Był znakomitym pianistą – chyba jednym z czołowych wirtuozów w historii pianistyki. Był i kompozytorem, dziś – jak w ogóle Nasi Wielcy z przeszłości – mało znanym, bo nie grywanym (jak Wieniawski, Karłowicz, Noskowski i inni). A że był wielkim kompozytorem, to słyszałem taką anegdotkę. Otóż płynął statkiem do Ameryki i – może z nudów – grał na fortepianie. Podszedł jakiś pasażer, znawca, i zapytał: co on grał, bo było to piękne a słyszał to pierwszy raz? Paderewski zażartował, że to menuet Mozarta, świeżo odkryty. I słuchacz uwierzył. A był to – fakt – menuet, ale właśnie Paderewskiego (kto dziś zna to piękne dziełko?).

My, tu na Podkarpaciu, mamy z Paderewskim pewne związki. Owóż w okresie międzywojennym kupił On koło Ciężkowic majątek ziemski Kąśna Dolna. Niestety, kiepsko zarządzany majątek pochłaniał wielkie koszty, tak że nawet Paderewski nie wytrzymał i go sprzedał. Dziś tam jest muzeum i ośrodek kultury muzycznej. Nawiasem: w okolicy Ciężkowic także – wedle libretta – miała się dziać historia „Halki” Moniuszki. Nie na Podhalu, a tu. Nawet kiedyś były jakieś amatorskie występy – przedstawienie Halki w plenerze zgodnym z intencją autora. Pewnie „zwyciężyło” u scenografów Podhale, bo folklor barwny, bogatszy…

Ktoś z komentatorów pisze, że utyskuję, że nie mam „Strasznego Dworu” – bo spóźniłem się: na winylach było wiele polskiej muzyki (Paderewskiego też!). Wiem o tym. Sam mam 650 winyli muzyki poważnej – i nie bardzo wiem, co z tym zrobić… Tylko że to wyłącznie muzyka bez obrazu. A ja lubię operę, bo to synteza sztuk. Mnie interesuje nie tylko muzyka (jestem kompletnym laikiem), ale i obraz. Dlatego kocham operę. A „Strasznego Dworu” i na taśmach nie było…

Jeszcze o Paderewskim: był – i jest – niedoceniany. To jakoś tak, że albo był kult Piłsudskiego – „Dziadka” – albo, w kręgach tzw. endecji, Dmowski i Paderewski. On zresztą wycofał się z polityki i powrócił dopiero po klęsce wrześniowej; nie na długo, bo był już bardzo leciwy. Pamiętam, że kiedyś słyszałem powtórkę radiowego Jego przemówienia z okresu aktywności. Robiło wielkie wrażenie.

Przed wojną – wiem, bo pamiętam – Polska była podzielona jeszcze chyba ostrzej niż teraz między zwolenników PiS i PO. Tzw. „endecy” – Narodowa Demokracja – mieli wielu zwolenników wśród inteligencji. Piłsudskiego serdecznie nienawidzili i potem rządów tzw. sanacji też. Piłsudski był człowiekiem bardzo nietypowym – m.in. używał dość ostrych, agresywnych zwrotów. Klął. A to przed wojną w srodowiskach inteligenckich było absolutnie nietolerowane. Nawet „cholera!” była niedopuszczalna. Najostrzejsze przekleństwo to było „psia kość!” no i w ostateczności „psia krew!”. No więc Piłsudski ze swoim językiem raził. Nie upraszczam: nie była to jedyna przyczyna wrogości. Ale pewnie nie bez znaczenia.

No i tak właśnie jak było w zapowiedzi mego blogu: „groch z kapustą”; sprawy wielkie – i małe, nawet ploteczki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s