Od 20 lat Uniwersytet kształci edukatorów seksualnych, ale żal, że ciągle edukacja seksualna uwikłana jest w ideologię i jest przedmiotem walk. Napisaliśmy zbiorowy list do nowej Minister Edukacji.

W dniach 29-30 listopada, na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się Konferencja pt. „Edukacja seksualna – stan, uwarunkowania, dobre praktyki”. Organizatorem był – „niezmordowany” organizator wielu debat i konferencji na ten temat – prof. dr Zbigniew Izdebski. A okazją była 20. rocznica zorganizowania – działającego do dziś Podyplomowego Studium Wychowania Seksualnego, które powstało i działa na Wydziale Pedagogicznym UW. Aktualnie – od lat kieruje nim właśnie prof. dr Izdebski. A założycielem i twórcą – a potem latami kierownikiem byłem ja: Andrzej Jaczewski. wtedy profesor na tymże wydziale – kierownik Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Wychowania.

Pisząc relację z obchodów – korzystam z formy i założenia mego blogu – czyli trochę swobody, trochę nawet ploteczek…

Powstanie Studium zbiegło się z ostateczną likwidacją pięknej inicjatywy w PRL (trochę ich było…), czyli likwidacją ostateczną przedmiotu „Przysposobienie do życia w rodzinie”. Była ta likwidacja wielką stratą i szkodą – przedmiot dobrze funkcjonował (czego już nie powtórzono…); było wielu dobrych nauczycieli – była już pewna tradycja. Przedmiotu zazdroszczono nam: byliśmy wtedy przodującym w tym zakresie państwem w Europie (na świecie ?). Usłyszałem wywiad Halszki Wasilewskiej z przeorem Paulinów. Na pytanie o stosunek do seksuologii – ów duchowny zadeklarował: „Seksuologię popieramy – ale ‚ochrzczoną’…”. Redaktorka pyta: „Ojcze, a cóż to znaczy?” – „Ano, trzeba z seksuologii usunąć wszystko, co nie zgadza się z nauczaniem Kościoła – taką akceptujemy”.

Ta wypowiedź zmobilizowała mnie. Trzeba coś robić, działać. I postanowiłem zorganizować owo Studium. Pomogli mi w opracowaniu programu i doborze wykładowców ówcześni liderzy seksuologii – Kazimierz Imieliński i Mikołaj Kozakiewicz. Zgłosiło się bardzo wielu chętnych – był egzamin wstępny. Pytał ze mną Mikołaj Kozakiewicz. Pamiętam taki epizod: zdająca, z dalekiej prowincji (wsi?) kandydatka poprosiła: „Panie profesorze! Niech mi Pan poda rękę – będę się chwalić że sam  K o z a k i e w i c z  uścisnął mi dłoń!”. Że było za wielu kandydatów, nakłoniłem prof. Jerzego Rzepkę z AWF w Katowicach i prof. Starowicza z AWF w Warszawie, by uruchomili analogiczne Studia. I przyjęli tych, których pomieścić nie mogłem. Studia te – bardzo podobne do naszego funkcjonowały wiele lat. Bardzo blisko współpracowaliśmy. Rzepka wydawał drukiem materiały, a potem nawet dwa tomy wykładów.

Zaprosiłem najbardziej kompetentnych wykładowców. Nikt mi nie odmówił. Poziom zajęć był bardzo wysoki. Zaangażowanie słuchaczy – takoż. Nie sposób wymienić wszystkich wykładowców. Było Ich wielu – nie mam akt. Wspomnę tylko, że najbliżsi byli wymienieni – niestety już nie żyjący – Imieliński i Kozakiewicz. Atrakcją były spotkania z Zygmuntem Kałużyńskim i Tomaszem Raczkiem (erotyzm w filmie). Bardzo dobrze wspominam Dominikanina z Krakowa (też juz nie żyje) ks. profesora Władyslawa Skrzydlewskiego – zaprzyjaźnił się z nami: z Wisłocką, która też wykładała, ze mną i do końca życia bardzo blisko z Izdebskim. Był wspaniałym dyskutantem – otwartym, akceptującym inność – przyjaznym (czemu Takich jest tak mało?)…

Absolwenci w miarę upływu czasu, pod rządami ministra Handke i p. Król (była na konferencji…) coraz częściej narzekali, że szkoły ich nie chcą zatrudniać. Ale mimo to słuchaczy było wielu. Próbowałem ustalić – ilu mieliśmy absolwentów? Razem z Katowicami i AWF – ja wiem? chyba kilkuset; może ponad tysiąc? Przed kilku laty zorganizowaliśmy ankietę – jak oceniają studia byli słuchacze (opracowanie miało być podstawą doktorskiej rozprawy)? Było miło – oceniali pozytywnie, wielu dołączało do ankiety serdeczne listy. Po mnie, kiedy z Wydziału odszedłem, kierownictwo objął mój uczeń (dumny jestem z Niego) Zbigniew Izdebski. Studia na AWF-ach niestety zniknęły.

Obradowaliśmy na tym jubileuszu – i żal, że ciągle edukacja seksualna uwikłana jest w ideologię (po co?!), i jest przedmiotem walk i obstrukcji. Napisaliśmy zbiorowy list do nowej Minister Edukacji… Małą mam nadzieję, ale „nowa miotła dobrze miecie” – tak jakoś wygląda sensownie i energicznie… Może coś zrobi? (zawsze byłem naiwnym optymistą…).

A spotkanie było miłe, serdeczne – i nawet wystąpienie p. Król nie zdołało popsuć mi nastroju. Drogi Zbyszku! Dalszych sukcesów – i dalszych lat. Ty masz szansę na następne dwadzieścia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s