Zgadzam się z biskupem Michalikiem. Ale tylko w jednym punkcie: najważniejszy jest komfort emocjonalny. Bez edukacji seksualnej i wychowania asertywnego dziecka nie rozwiążemy problemu uwiedzeń pedofilskich. Czy władza wykorzysta atmosferę?

Od kilku dni w mediach „króluje” biskup Józef Michalik. Wybuchła dyskusja: raz – na temat pedofilii; dwa – na temat Michalika. Więc i ja zabieram głos.

Wyjątkowo zgadzam się z Michalikiem – ale tylko w pierwszych zdaniach! Opracowałem dawno tak zwaną „triadę” – jak chronić dzieci przed pedofilami. Tam punkt pierwszy zgadza się z tym, co Michalik głosi. Fakt: najważniejszy jest komfort emocjonalny, poczucie dziecka, że jest kochane, ma oparcie w rodzinie (niekoniecznie biologicznej). Ale tu kończy się moja zgoda.

Bo już punkt drugi mojej triady – to edukacja seksualna. Dziecko od małego musi wiedzieć  O  CO  C H O D Z I. Musi mieć świadomość, czego może chcieć „dobry wujek”. I o tym Michalik już nie mówi. A Kościół jest instytucją, która jest winna temu, że edukacji seksualnej nie ma – lub że jest jej parodia. Tu już w piersi się nie bije (on w ogóle w piersi się nie bije – przynajmniej swoje…).

I punkt trzeci: wychowanie dziecka asertywnego. Takiego, które jak czegoś nie chce, umie – i mówi – N I E ! Otóż głównie z powodów tradycyjnych – ale pod wpływem niesłychanie zhierarchizowanej instytucji, jaką jest Kościół katolicki – wychowanie w Polsce przyjmuje jako pryncypium posłuszeństwo. W kościele to jest posunięte do karykatury (całowanie w rękę w przyklęku nawet najgłupszego biskupa!). Społeczeństwo wychowane na takich wzorcach nie jest w stanie uczyć asertywności. Zresztą nie tylko ministrant przyklęka przed księdzem. Wyobraźmy sobie szkołę i ucznia, który mówi N I E ! nauczycielowi…

Dopiero realizacja triady jest szansą na to, że nie będzie dzieci i nastolatków (ministranci), którzy ulegają uwiedzeniu.

A poza tym:  T Y L A W A ! Michalik jest ostatnim, który ma prawo mówić o potępieniu pedofilii. Pamiętamy – choć to było dawno – że solidaryzował się z ewidentnym pedofilem i jako „pasterz” wzywał wiernych i współfratrów do solidarności, do okazania wsparcia facetowi, którego sąd skazał (co w tamtych czasach było ewenementem, bo księży w Polsce albo się nie skazuje, albo wyroki są śmiesznie małe…).

Dobrze, że nastąpiła społeczna dyskusja. Że problem jest dostrzeżony i szuka się sposobów, jak mu zapobiegać. Może stworzy to szansę, by wreszcie Polska przestała być skansenem Europy, gdzie edukacji seksualnej nie ma (a była!) – lub jest parodia. Tylko – czy władza wykorzysta atmosferę? Wątpię. Jak patrzę na Panią Minister Edukacji – to niczego dobrego się nie spodziewam.

No i jeszcze jedno: oby nie nastąpiła fala histerii, jak w Stanach Zjednoczonych, która wykluczy wszelką serdeczność, bliskość, kontakt z dzieckiem. Takie „zimne wychowanie” bez pieszczot, przytulanek, dotyku – to kolejna krzywda dziecka i patologia.

Napisałem książkę „Pół wieku badań i refleksji na temat seksu dzieci i młodzieży” (nikt jej póki co nie wydał). Tam piszę szczegółowo na tematy, które na blogu z konieczności są tylko zamarkowane.

I na koniec: w „Dzienniku Trybuna” z 15 października przeczytałem duży tekst „Kiedy pierwszy raz” Małgorzaty Matli, edukatorki Grupy Ponton. I ucieszyłem się. To mądry tekst!

Chcesz śledzić wpisy Andrzeja Jaczewskiego na Twitterze?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s