Kto odpowiada za prywatyzację kolei? Czy kolej nie jest elementem strategicznym? Kiedyś mówiło się, że według pociągów można regulować zegarki a kolejarze z godnością nosili piękne mundury…

Oglądałem w telewizji jubel na okazję demonstracji naszego pociągu przyszłości. Wygląda imponująco – fakt. Czy jednak na naszych lichych torach będzie mógł wykorzystywać swoje możliwości? To tak, jak z samochodami: mają nieprawdopodobne możliwości – co odczytać można na wskaźnikach szybkości – a nigdy ich nie wykorzystują! Nieraz zastanawiam się: po co to? Taki snobizm czy co?

Tam, w czasie owej prezentacji wspaniałego pociągu, zachwycali się były minister infrastruktury i obecny – obaj prominentni członkowie Platformy Obywatelskiej. A w trakcie swych pień jeden z nich powiedział, że przy pomocy tegoż pociągu zachęcimy Polaków, by przesiedli się z samochodów do pociągów… Tylko – ja się pytam – kto polskie koleje zniszczył i dlaczego?

Kilka lat temu jeździłem do Warszawy, pracowałem wtedy w „Edusacie”. Jazda koleją ze Stróż do Warszawy i powrót były doznaniami przyjemnymi. Lubiłem to. Pociągów było kilka dziennie. Nawet jeśli były z przesiadką w Krakowie (na „Intercity”), nie był to kłopot. No i w sumie było taniej niż męcząca jazda samochodem.

Był nawet pociąg międzynarodowy: zwał się „Ernest Malinowski” i miał ciekawe dzieje. Kiedyś szedł do Bukaresztu, potem skrócono trasę do Budapesztu, potem tylko do Preszowa, a potem do Krynicy – a ostatecznie do Krakowa. I chyba tam znikł. Standard jazdy też, w miarę skracania trasy, ulegał pogorszeniu…

Dziś do Warszawy nie ma pociągu w przyzwoitej porze: trzeba się przesiadać, telepać się, trwa to długo, a komfort byle jaki. Nie tak dawno budynek dworca w Stróżach tętnił życiem, był kiosk w rodzaju kiosku „Ruchu”, kiedyś fryzjer, niezły bufet. Teraz nie ma nic: świeci smętnym pustkowiem…

Jestem przekonany, że kolej miała i ma do spełnienia doniosłą rolę. Choć drogi – niezbyt liczne – poprawiają się, to przecież komunikacja koleją ma wiele zalet w stosunku do samochodowej.

Już dawno był plan, by TIR-y z zachodu na wschód nie jechały drogami, a przy zachodniej granicy były ładowane na kolejowe wagony. I jechałyby do granicy wschodniej przez Polskę nie dymiąc i nie smrodząc. No i pewnie wypadków byłoby mniej. Pamiętam, że tym zajmował się były wicepremier z PRL (zresztą także były instruktor harcerski) Ireneusz Sekuła, który przekwalifikował się na poważnego biznesmena.

Kolej „sprywatyzowano”. Powstało ileś tam (kilkanaście?) spółek, chyba nie bez udziału Skarbu Państwa. Nie wiem: czy w tej sytuacji taka machina może być sprawna, dobrze koordynowana, dobrze działająca jako całość? Zastanawiam się też, czy kolej nie jest elementem strategicznym i czy powinna być prywatna? Nie wiem, jak jest w innych krajach.

Żal mi kolei. Może jestem niesprawiedliwy, bowiem kiedyś, przez wiele lat dojeżdżałem do Warszawy pociągami podmiejskimi i bardzo kolej lubiłem. Miałem i mam sentyment – no, prawie miłość – do parowozów… Wiem, że chyba już ich nie będzie (może jak skończy się ropa jako podstawowe paliwo?). Ale wtedy budziły moją niekłamaną sympatię. Ich moc, solidność, no i nawet zapach. Czuć je było gorącym smarem. Znałem typy parowozów i pamiętam dumę, kiedy pojawiły się piękne parowozy krajowe – Pt47. Ale i te stare poniemieckie Pm2, i jakieś mniejsze, chyba Okl, Ty2… Do dziś, jak na filmie widzę parowóz, to coś się we mnie porusza… Może więc z miłości do tych parowozów tak mi żal kolei?

Ale parowozy dawno znikły i oczywiście ktoś powie: czego się ten dziadek czepia? No, może racja. Ale jeżeli jest tak, jak sobie wyobrażam, to ciekaw jestem: kto odpowiada za tę prywatyzację kolei? Za krociowe pensje i premie cwaniaków-prezesów? Za upadek kolei? Nigdy u nas nie będzie dobrze, dokąd nie nauczymy się rozliczać za błędne, szkodliwe decyzje. Nie oczekuję, że winni trafią do więzienia – ale żebyśmy chociaż wiedzieli kto to personalnie jest? Może opublikować ich nazwiska, portrety?

No i przypominam sobie jeszcze jedno z historii. Pracownicy kolei byli ze swej pracy dumni. Z godnością nosili piękne mundury. Mówiło się, że według pociągów można regulować zegarki. Przed wojną w klasie miałem koleżankę, córkę MASZYNISTY POCIĄGóW POSPIESZNYCH! Była dumna z ojca. I pamiętam z całej klasy tylko stanowisko jej ojca, innych nie… Tak była dumna i tak nam stale o tym opowiadała!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s