Stan wojenny to niezwykła operacja: Polacy pokazali, że potrafią przygotować i przeprowadzić niesłychanie trudną akcję praktycznie bez ofiar. Póki żyją jej autorzy, byłoby ciekawym i ważnym, by powiedzieli nam: jak oni to zrobili?

Po uroczystościach dziewięćdziesiątych urodzin generał Wojciech Jaruzelski opublikował tekst. Jak wielokrotnie wcześniej, przeprasza za przykrości, które spotkały rodaków w związku ze stanem wojennym i dzieli się swymi refleksjami. Ten tekst jest inspiracją do moich rozważań.

Wprowadzenie stanu wojennego było dla mnie – jak i chyba prawie wszystkich Polaków – szokiem. To jeden z najtragiczniejszych dni w moim życiu. Czułem się fatalnie, a dla Generała czułem szczerą nienawiść i pogardę.

Czas wiele uleczył. Jestem jednym z tych, którzy doceniają „Okrągły Stół” i pokojowe oddanie władzy. To osobny temat – i nie o tym chcę pisać. Także nie o tym, że z perspektywy czasu wydaje się mnie, iż alternatywą dla stanu wojennego była interwencja „przyjaciół” i wojna domowa. Kolejna rzeź, zniszczenia – klęska jakich w historii ostatnich wieków było dość dużo. (A tak nawiasem – za jakąż to łaskę opatrzności nieżyjący już prymas wybudował tę piramidę w Wilanowie?).

Moja refleksja dotyczy innej sprawy. Dziś, z odległości lat wydaje mi się czymś niezwykłym, czymś nadzwyczajnym, przygotowanie i wprowadzenie stanu wojennego. Piszę to bez przesady, bo prawie cały Naród był za wolnością, za Solidarnością. Nie brakło awanturników (nie tylko ludzi nieodpowiedzialnych), którzy chętnie, z entuzjazmem, poszliby na barykady walczyć o słuszną jak wtedy sądziliśmy sprawę. Wojna domowa i kolejna rzeź wisiała na włosku!

I jak to zrobił generał Jaruzelski ze swymi współpracownikami – jak przygotowali tak wielką operację? Jak sprawnie obezwładnili Naród – praktycznie bez ofiar!? Przecież gdyby były „przecieki”, akcja mogłaby się nie udać. I pewnie by się nie udała. Pamiętajmy: zginęło (niestety, że w ogóle, ale jednak tylko) kilkanaście osób. Przewrót majowy w 1926 roku pochłonął około czterystu ofiar zabitych! Jak oni to zrobili?

Jesteśmy narodem, który co kilkadziesiąt lat toczył rozpaczliwe walki. Ginęły tysiące ludzi. Powiedzmy szczerze: wszystkie powstania poza Powstaniem Wielkopolskim (niedocenianym!) były fatalnie przygotowane. Ich przywódcy cechowali się lekkomyślnością, brakiem realizmu, szafowaniem ofiarami. Ten stan wojenny to jedyny przypadek w naszej historii, kiedy Polacy pokazali, że potrafią przygotować i przeprowadzić niesłychanie trudną operację. Nieważne dla obiektywnej oceny, że wtedy operację oceniano jako zbrodniczą. Dziś wiemy, że nie było (chyba? – nie jestem historykiem) alternatywy.

Tak sobie myślę, że póki żyją autorzy tej niezwykłej operacji, byłoby ciekawym i ważnym, by powiedzieli nam: jak oni to zrobili?

I może czas, byśmy byli z tego dumni więcej niż z akcji „a na tygrysy mają visy”; niż ze źle przygotowanych, nieodpowiedzialnie szafujących krwią, tragicznych powstań…

Wiem, że to co piszę „jest pod prąd”… Pewnie narażam się na potępienie, może wyzwiska, wrogość. Ale może czas zacząć o tym dyskutować spokojnie, bez emocji?

***

Odpowiedź z 26 lipca 2013: „Po moim wpisie w blogu w trzydziestą rocznicę zniesienia stanu wojennego rozgorzała dyskusja, na ogół kulturalna. Dziękuję nawet za odpowiedzi ostro przeciwne moim wywodom. Jeden tylko komentator oferował mi mordobicie. No i ktoś wspomniał o starczej demencji…” – czytaj dalej tekst „100 komentarzy po wpisie o stanie wojennym. Odpowiadam: w grudniu 1981 byliśmy o włos od rzezi. Pytano mnie: skąd brać broń?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s