W rocznicę zamachu na Hitlera: czy gdyby zamach się udał, zamiast Polski byłoby „Księstwo Warszawskie”? (Stefanowi Niesiołowskiemu w odpowiedzi)

20 lipca to rocznica zamachu na Hitlera. Chwila do refleksji. W Gazecie Wyborczej („Bohaterowie z Wilczego Szańca”) pisze o tym Stefan Niesiołowski (biolog). No to i ja, też nie historyk, dzielę się swymi przemyśleniami. 

Nie mam wątpliwości, że uczestnicy zamachu i puczu (nieudanego…) to bohaterowie. Trochę psuje mi ich kult fakt, że podjęli działania tak późno: że nie mieli odwagi wystąpić wtedy, kiedy Hitler odnosił sukcesy. No, ale lepiej późno niż wcale. Może to i wynik trzeźwej oceny: wcześniej szansa na obalenie nazistów była mała – chyba mniejsza niż wtedy, kiedy Niemcy wyraźnie już wojnę przegrywali.

Mnie nasuwa się inna refleksja. Po dziesiątkach lat dostrzegam sprawy, które kiedyś nie budziły wątpliwości. Otóż – co by było, gdyby zamach się udał? Tu różnię się od prof. Niesiołowskiego. 

Można tylko „gdybać”, ale logiczny jest wniosek, że Niemcy zawarliby pokój. Ponieśliby koszty (nie tylko finansowe) klęski. Czy nowe władze niemieckiego państwa nie byłyby w stanie zapobiec oderwaniu od Rzeszy ziem, które nazwaliśmy potem „Odzyskanymi”? Pewnie Prusy Wschodnie przypadłyby nam. Na pewno Gdańsk. Może jeszcze kawałek Pomorza czy Śląska. 

Czy Stalin wycofałby się z dawnych ziem wschodnich Rzeczypospolitej? Na pewno nie. Czy zachodni tzw. „alianci” podjęliby ostry spór ze Stalinem? Czy rozpętaliby trzecią wojnę światową w naszej obronie? Mam podstawy sądzić, że nic podobnego by nie zaistniało. Społeczeństwa Zachodu miały dość wojny a propaganda od lat wmawiała im szacunek i prawie przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. Dalsze losy, sposób potraktowania nas jako sojusznika (defilada zwycięstwa, sprawa Katynia, traktowanie kombatantów i wiele, wiele innych faktów) wskazują, że ponieślibyśmy jeszcze większą klęskę niż to miało miejsce. 

Sądzę, że gdyby Hitler zginął – Polska stałaby się skrawkiem, czymś na wzór „Księstwa Warszawskiego”. I wobec tego paradoks: być może fakt, że zamach się nie udał, był jednym z wyznaczników naszej mniejszej klęski w tej strasznej wojnie.

Ktoś powie (i słusznie), że wcześniej zakończona wojna oszczędziłaby milionów ofiar zamordowanych w czasie dalej trwającej okupacji. Że nie byłoby Powstania warszawskiego. A nawet: że przeżyliby Żydzi w Getcie Łódzkim – te niedobitki, jakie jeszcze były. Pewnie tak. Ale to wszystko jest bardziej skomplikowane. 

Nic jednak nie zmienia w sposób zasadniczy szacunku dla uczestników zamachu i puczu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s