Rząd zaniedbuje edukację a szczebel gminny samorządu często nie jest dość kompetentny, by decydować o oświacie.

Nazwałem swój blog „groch z kapustą” – poruszam tu bardzo różne tematy, o bardzo różnym ciężarze gatunkowym. I – przypominam to co napisałem na wstępie – nie mają moje wpisy w blogu na ogół nic (lub mają mało) wspólnego z moim zawodem, moim tytułem naukowym. To są refleksje starca, który dużo widział, dużo widzi i ma masę czasu na przemyślenia.

Po tych zastrzeżeniach – do rzeczy.

Marzyliśmy o demokracji. Chcieliśmy uaktywnić szerokie masy obywateli. Odbudowaliśmy (zbudowaliśmy – bo chyba nigdy tego nie było) samorządy, które skupiają masę ludzi – na prowincji znanych, zazwyczaj świadomie delegowanych przez współobywateli. Do współrządzenia zaprosiliśmy masy. 

To piękne. Choć w praktyce bywa różnie: brak tradycji, brak emocjonalnego zainteresowania części obywateli. Ale przecież to jasne – wszystkiego trzeba się nauczyć, a nauka musi trwać. Najciekawszy i chyba najważniejszy jest samorząd na szczeblu gminy. Bo to naprawdę nowość. Mieliśmy potknięcia. Na przykład wójtów rady zmieniały „jak rękawiczki”. Wprowadzono poprawkę i teraz już nie jest tak łatwo wójta odwołać.

Mnie niepokoi zależność szkolnictwa od samorządów terenowych, w praktyce zależność od wójtów. Wójtowie bywają różni, różne też są gminne rady. Ale czy, by zarządzać skutecznie i mądrze nie trzeba jednak pewnego zasobu wiedzy? Czy szczebel gminny samorządu jest na ogół dość kompetentny, by decydować o oświacie? Czy nie jest tak, że dyrektorzy szkół czują zależność od wójta i nie zawsze potrafią mu się przeciwstawić? Czy (i jak często?) „podlizują się” władzy gminnej, bo od niej zależą? 

Szanuję ze wszech miar samorządność. Myślę jednak, że akurat zarządzanie edukacją powinno spoczywać w rękach fachowców a zależność dyrektorów szkół od wójtów powinna być bardziej pośrednia. 

Edukacja u nas jest na pewno niedoceniana, nie dość poważnie traktowana. Martwi mnie to. To dziedzina  n a j w a ż n i e j s z a  w Państwie, obecnie szczególnie skomplikowana i gwałtownie wymagająca przemyśleń, dyskusji oraz gruntownych przemian. Nie zauważyłem, by rząd poświęcał tej problematyce dostatecznie dużo uwagi. Podejrzewam, że traktuje edukację „jak piąte koło u wozu”. Awantura wokół sześciolatków jest (tak mi się zdaje) tylko działaniem drugorzędnym. Dla mnie znacznie ważniejszy jest problem gimnazjów – a o tym cicho.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s