Owady są gospodarzami kuli ziemskiej, my tylko skrajnie rzadkimi przybłędami. Grzyby dokonują wielkich czynów w przyrodzie. O jednych i drugich żenująco mało wiemy.

Tym razem nieco inaczej, może mniej poważnie. Dziś w „Gazecie Wyborczej” duży artykuł o grzybach – naszych pasożytach. Mnie te grzyby „prześladują” od kilku lat: nawet jestem zaproszony na kongres mykologów do Petersburga – ale nie jako znawca grzybów (moja wiedza kończy się na pieczarkach i rydzach), tylko jako wnuk twórcy europejskiej mykologii. Tak właśnie – mój dziadek Artur Arturowicz Jaczewski (dziś patron petersburskiego Instytutu Mykologii) jak się okazało był dużym uczonym, badaczem i właśnie twórcą mykologii europejskiej. Niewiele o tym wiedziałem, bo Dziadek rozwiódł się z moją babką jak ojciec mój był małym dzieckiem. Został w Rosji i chyba nieco się wynarodowił. Ona wróciła do Polski. Ale żeby być precyzyjnym: Dziadek działał w wielu krajach Europy, bywał w Ameryce, a jego drugą (trzecią?) ojczyzną była Szwajcaria. 

No, ale wracając do grzybów: nam kojarzą się z tymi – nielicznymi – „kapeluszowymi” (nie wiem, czy tak się nazywają). Ale świat jest pełen niesłychanie aktywnej grupy grzybów, których nie widzimy – o których tak naprawdę nic nie wiemy. A one dokonują wielkich czynów w przyrodzie. Już pomijam, że się nas czepiają (patrz: „Gazeta Wyborcza”). Odgrywają też wielką rolę w przemianie materii, dokonują rozkładu martwych roślin… Szkoda, że o nich tak mało wiemy (my, przeciętni „zjadacze chleba”). O tych grzybach się nie uczymy, nic nie rozumiemy – a przecież jest ich bardzo wiele, odgrywają wielką rolę, jak widać są tak blisko nas. No, ale jeżeli ja, wnuk wielkiego mykologa o nich nic nie wiem, to o co pretensja do przeciętnych ludzi? 

Wniosek jest jednak taki, że może w programie szkolnej biologii warto by uwzględnić nieco wiedzy o  grzybach nie „kapeluszowych” (?). 

No i przy okazji: także żenująco mało wiemy o owadach. Kula ziemska roi się od nich – my, ludzie, stanowimy przy nich drobiazg. Pewnie na jednego ssaka wypada milion (?) owadów. A co o nich wiemy? 

Ja się owadami interesuję od dziecka. Znów rodzinnie – ojciec mój był z wykształcenia biologiem i zbierał żuki. Miał ich, usystematyzowanych – niestety, nadzianych na szpilki – całą szafę gablot. No więc ja znam wiele nazw, umiem nazwać wiele, często pięknych, chrząszczy. Ale na systematyce kończy się moja wiedza. Szukałem źródeł informacji, podręczników popularnych entomologii – ale znów: można jedynie nauczyć się nazw. Poza systematyką o tych jakże ciekawych istotach nic nie wiemy! Jak one oddychają nie mając płuc? A narząd słuchu podobno mają w okolicy „kolan” na „nogach”? Nie mają krwi? A skąd ich niebywała sprawność fizyczna? Chciałem przeliczyć: mała pchła skacze chyba na metr. No to gdybyśmy mogli skakać proporcjonalnie do pchły, to co… jednym skokiem do Krakowa (czy może do Warszawy)? Jak ta pchła to robi? 

Przyjaciele szukali jakichś książek, które zbliżałyby nam ten fascynujący świat owadów. No ale jest tylko systematyka – a to akurat najmniej ciekawe… 

Jak już podrzucam tematy biologom szkolnym, to proszę nauczać więcej o owadach. One są gospodarzami kuli ziemskiej – my tylko szczątkowymi, skrajnie rzadkimi przybłędami… 

Gdzieś przeczytałem: wiek XIX był wiekiem morfologii, wiek XX – fizyki i chemii, a nasz wiek XXI ma być stuleciem biologii. No, to do dzieła!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s