Trzydzieści lat temu: zakaz uczczenia rocznicy powstania w getcie. 19 kwietnia 1983 składaliśmy kwiaty po pertraktacjach z milicją. Wcześniej Teatr Żydowski: tak pełnej sali młodzieży chyba tam nie było ani przedtem, ani potem.

Zbliżała się okrągła rocznica powstania w warszawskim getcie. Był rok 1983. Stan wojenny. Wracaliśmy z zimowiska w Ropkach z harcerzami 79. Warszawskiej Żeglarskiej Drużyny Harcerskiej przy LO Lelewela. Na drzwiach jednego przedziału któryś z naszych harcerzy powiesił kartkę: „Żydom i psom wstęp wzbroniony”.

Oczywiście kartkę zerwaliśmy, ale problem pozostał. Miałem świadomość, że nie jest to zagadnienie, które można rozwiązać za pomocą rozmowy, awantury czy kar. Zorganizowałem wieczornicę – trochę zdjęć z rzutnika, ilustracja muzyczna, odgłos stukotu kół pociągu (chłopcy nagrali to w tramwaju na taśmę) i krótka informacja: w obozach zagłady zginęło ponad 3 mln obywateli polskich – Żydów… Potem chwila ciszy – znów muzyka (chyba kadisz z płyty z muzyką starohebrajską) i najmniejszy chłopaczek podszedł do ściany, narysował gwiazdę Dawida. Dwóch innych podeszło i położyło kwiaty. [por. Pamiętam piekło warszawskiego getta, jeździłem przez nie tramwajem.]

Cała impreza nie trwała długo. Była wyjątkowo dobrze odegrana przez chłopców – akurat z najmłodszej drużyny. Wszyscy byli przytłoczeni. Rozchodzili się w ciszy.

Po tej zbiórce kilku harcerzy z drużyny „Kowala” – akurat tych, którzy jechali w przedziale z owym napisem – zgłosiło się do swego drużynowego. I powiedzieli – że oni nie są antysemitami, a cała ta draka była, ot, wygłupem. [por. W PRL antysemityzmu w harcerstwie nie widziałem.]

 

Co nas obchodzi powstanie w getcie?

Doszliśmy z kadrą szczepu do wniosku, że należy ową rocznicę powstania w getcie uczcić. Zaplanowaliśmy wycieczkę drużyn do Teatru Żydowskiego na sztukę „Komedianci”. Zaprosiliśmy na to przedstawienie inne drużyny, głównie związane z Kręgami Małkowskiego. Ja złożyłem wizytę Szymonowi Szurmiejowi [dyrektor teatru od 1970 r.]. Zapowiedziałem, na co się zanosi – był zdziwiony. Pogadaliśmy sobie.

Nie było tak, by akurat ta tematyka stała się jakoś wiodącą w naszej pracy w harcerstwie. Ale było wiele dyskusji. M.in.: jak to możliwe, że Umschlagplatz, jedno z najstraszniejszych miejsc w Warszawie, jest zajezdnią autobusową PKS. Że w barakach, w których odbywała się selekcja do Treblinki, mieszczą się warsztaty i jakieś biura. Że w miejscu, gdzie była – skromna zresztą – tablica upamiętniająca Holocaust i to straszliwe miejsce – zrobiono stację benzynową (obecnego marmurowego mauzoleum jeszcze wtedy nie było). [por. Jak Warszawa upamiętniła najtragiczniejsze miejsce Europy?]

Zaplanowaliśmy, że po przedstawieniu drużyny przejdą z pl. Grzybowskiego pod pomnik Bohaterów Getta i tam złożą kwiaty. A Andrzej Majerski, który wtedy już uczył się śpiewu w szkole muzycznej, odśpiewa pieśń „Żydzi, Żydzi, Synagoga się pali”. Nasza inicjatywa wywołała zamieszanie. Pytano nas: co nam przyszło do głowy? Co nas obchodzi powstanie w getcie?! Wyjaśnialiśmy: było to powstanie polskie. Wtedy Żydzi nie mieli swego państwa (Izrael powstał znacznie później), oni byli obywatelami państwa polskiego. Było to polskie powstanie. Zresztą nad płonącym gettem wywiesili dwa sztandary – syjonistyczny biały z niebieską gwiazdą Dawida i polski.

Komendant chorągwi poprosił mnie, bym zgłosił ów przemarsz drużyn ulicami Warszawy do odpowiednich władz. Dziś już nie pomnę: w milicji czy w zarządzie miasta. Uczyniłem tak. W przeddzień obchodów, późnym popołudniem nawiedził mnie w domu milicjant i wręczył urzędowe pismo z wyraźnym zarządzeniem: „Z ważnych powodów bezpieczeństwa zabraniam pochodu harcerzy ulicami miasta”.

 

Zakaz organizowania pochodu

Zgłosiło się wiele drużyn. Teatr był wykupiony w komplecie, co w Żydowskim było ewenementem. W ładny, słoneczny dzień kwietniowy harcerze zbierali się w mundurach – chłopcy w krótkich spodenkach, drużyny miały przygotowane kwiaty. I dla aktorów, i pod pomnik.

Przed teatrem roiło się od milicjantów. Że była ładna pogoda, harcerze grupowali się przed wejściem. Milicjanci grzecznie, lecz stanowczo zaganiali nas do teatru, nie pozwalali stać na ulicy. Budziło to pewne zdziwienie, ale młodzież się podporządkowała.

Przedstawienie zrobiło duże wrażenie – sądzę, że nie tylko na widzach, ale i na aktorach. Byli wyraźnie wzruszeni. Tak pełnej sali, i to młodzieży, chyba tam nie było ani przedtem, ani pewnie potem. [por. W całej Polsce pokażmy uczniom szkół podstawowych, gdzie byli tutejsi Żydzi.]

Kiedy opadła kurtyna, wszedłem na scenę, podziękowałem aktorom. Harcerze wręczyli wiązanki kwiatów, poczem ja ogłosiłem, że dostałem zakaz organizowania pochodu. Ale że drużyny harcerskie są organizacją legalną i mają zawsze prawo bez szczególnych zezwoleń chodzić w szyku po mieście, zaapelowałem, żeby drużyny z kwiatami przeszły pod pomnik i kwiaty złożyły. Tylko niech idą osobno, nie w szyku, kolumnie. I nie jezdnią, ale po chodniku.

Mój komunikat o zakazie manifestacji zrobił silne wrażenie. Myślę, że to jeszcze umotywowało drużyny. Pomaszerowaliśmy pod pomnik. I tu zaskoczenie. Pomnik otoczony kordonem milicji. Nie zostajemy dopuszczeni do składania kwiatów. Zaczynają się pertraktacje z jakimiś oficerami: ostatecznie wyrażają zgodę na to, by drużyny rozwiązały szyki, kordon kolejno będzie przepuszczał po dwie osoby – delegacje, które złożą – „jak tak już chcemy koniecznie” – owe kwiaty. Harcerzy, którzy usiłowali robić zdjęcia, dość brutalnie potraktowali: prześwietlili im filmy i zagrozili, że aparaty rozbiją na kamieniach.

Pamiętam jeszcze wzruszenie kilku starych panów Żydów, którzy spontanicznie i społecznie opiekowali się pomnikiem. Wypytywali mnie, co to się stało, skąd taka manifestacja. I orzekli, że przez wszystkie te lata nigdy nic podobnego nie zaistniało. 

***

Powyższy tekst ukazał się w Gazecie Wyborczej (Gazeta Stołeczna nr 92, wydanie z 19 kwietnia 2007, str. 7). Przed kilkudziesięciu laty tak obchodziliśmy rocznicę Powstania w Getcie… Mało kto nas rozumiał. Zresztą, gdyby nie ten incydent z pociągu, pewnie – i ja, i kadra 79 WŻDH – też byśmy nie widzieli powodu, by robić akurat obchody.

Dziś tak wiele się zmieniło.

To prawda, że obchody są związane z okrągłą rocznicą. Ale jednak to wszystko, co się mówi, co się słyszy i czyta, zostanie. To piękna przemiana stosunku do Tego Wydarzenia! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s