Alternatywa dla sieczki i bzdur przerywanych reklamami w telewizji? Najlepsi profesorowie chętnie wykładaliby w telewizyjnej uczelni!

Przez 27 lat prowadziłem w telewizji programy z nauki o człowieku dla ostatnich klas szkoły podstawowej (wówczas 7-8). Nawiasem: były to, między innymi, pierwsze na świecie programy tzw. „uświadamiające” na temat dojrzewania czy seksu. Jak znikł PRL (którego nie żałuję…), to zniknął i cały blok programów oświatowych dla szkół. Było to znakomite uzupełnienie lekcji szkolnych. Programy te cieszyły sie powodzeniem nie tylko u szkół i uczniów, ale i różnych ludzi, którzy z różnych powodów siedzieli w domu. 

Wiele lat póżniej zostałem zaproszony i podjąłem wykłady w telewizyjnej uczelni „Edusat”. I znów – wykłady nadawane na tym kanale były nie tylko słuchane i oglądane przez studentów zaocznych tej uczelni, ale przez bardzo wiele osób. Wiem, bo dostawałem od nich listy. Wykłady w tym kanale początkowo prowadzili wybitni profesorowie: prof. Karol Poznański z historii wychowania, prof. Andrzej Janowski z pedagogiki, ks. prof. Janusz Tarnowski o Korczaku – i inni. Sam słuchałem wykładów i wiele się z nich uczyłem. Była to alternatywa dla sieczki i bzdur przerywanych reklamami w telewizji. Niestety, w miarę ubywania studentów uczelnia podupadała, aż znikła… (Była to inicjatywa prywatna prof. Wojciecha Pomykały, który wobec fiaska finansowego wycofał się z tej aktywności). 

Wielka szkoda, że telewizja państwowa nie podejmuje inicjatywy. Uczelnia telewizyjna jest potrzebna, na świecie jest takich wiele. Sukcesy Uniwersytetów Trzeciego Wieku wskazują na wielkie zapotrzebowanie. Tylko – wobec niżu demograficznego – żadna prywatna inicjatywa w tym zakresie się nie utrzyma. Trzeba, by któryś państwowy uniwersytet podjął takie działanie. Profesorowie, nawet ci najlepsi, najbardziej znani, na ogół chętnie podejmują takie działania. To jest piękna przygoda. 

Czy nie można by wznowić działania na wzór „Edusatu”? Czy TVP na to nie stać? To naprawdę działanie niesłychanie ważne. To szansa dla „wschodniej ściany”, dla młodych matek wychowujących dzieci, dla niepełnosprawnych, dla emerytów! Mało? 

Zwracałem się z tą sprawą do prof. Andrzeja Janowskiego (był prorektorem „Edusatu”). Przyznał mi rację. Ale też zasygnalizował, że to zadanie nie dla nas, staruszków. Że musiałby się tym zająć i o to „powalczyć” ktoś kompetentny, ale młodszy. No fakt. 

Fakt też, że kolejnym ekipom rządzącym edukacją powszechne kształcenie jest „bardziej obojętne”. Jak popatrzymy na kolejnych ministrów edukacji, to widać, że jest to tylko karta przetargowa. Kto by umiał wymienić wszystkich kolejnych „edukatorów narodu”? Kolejni ministrowie to ludzie przypadkowi w najściślejszym tego słowa znaczeniu. Ale może w przerwie między pyskówkami i awanturami personalnymi w Sejmie ktoś podejmie taką inicjatywę? Bardzo bym chciał tego doczekać.

***

Powyższy wpis o uczelni telewizyjnej wywołał dyskusję – https://twitter.com/cicer_cum_caule – i dobrze! A w uzupełnieniu: takie uczelnie istnieją w wielu krajach, nawet wysoko rozwiniętych: w Anglii, w Japonii. Ale także w Chinach (setki tysięcy studentów!), w Turcji, Tajlandii… Pomysł  z uczelnią internetową to jednak coś innego. Oczywiście ja mam takie „starcze” poglądy, ale mnie się wydaje, że internet to sprawa młodych, prężnych, zaradnych. A uczelnia telewizyjna dotarłaby do tych mniej „uwspółcześnionych”, może trochę zagubionych, starszych, ze wsi. No nie wiem, warto zrobić badania. A poza tym: czy jedno wyklucza drugie? Szukajmy młodego, energicznego fanatyka! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s