Ferie powinny być częściej, nie tylko przy okazji świąt religijnych. I ponownie proszę, by fakt, że byłem profesorem, nie mylił.

Mój tekst o organizacji roku szkolnego spowodował dyskusję. I bardzo dobrze. Trochę się z tych wypowiedzi (na Facebooku) nauczyłem. Nie wiedziałem – a to dość logiczne – że tu duże znaczenie mają terminy prac rolniczych, żniwa, jesienne zbiórki plonów itp. Przypomniałem sobie: dawno słyszałem, że w Niemczech były „Kartofelnferie” – na wykopki. To nie zmienia jednak mego przekonania, że decydują tu i względy religijne. Trudno zaprzeczyć, kiedy ferie w Święta Wielkanocne są zależne od ruchomości obrzędów kościelnych. No i nazwy ferii. Nie ma potrzeby dopatrywać się (jak p. Tomasz M Krystyan i p. Paulina Trololo) jakiejś wrogości do Kościoła. Dowiedziałem się też, że w Anglii rok szkolny jest tak zorganizowany, jak to postulują higieniści. I to mnie cieszy.

A tak przy okazji: bardzo dobrze, że ta dyskusja zaistniała. 

Mnie niepokoi to, że komentatorzy używają w stosunku do mnie tytułu profesora. Fakt, że go mam – i to w dwu specjalnościach… Ale to było dawno, a poza tym zaznaczałem bardzo wyraźnie, uruchamiając mego bloga, że nie będzie to miało nic wspólnego z moim dawnym zawodem i byłym tytułem. Wskazywałem na – niedopuszczalny – obyczaj, że profesorowie wypowiadając się na wszelkie możliwe tematy używają swych tytułów które  U P O W A Ż N I A J Ą   J E D Y N I E   D O   W Ą S K I E G O   Z A K R E S U   I C H   S P E C J A L N O S C I. I dlatego mój blog nazwałem „cicer cum caule”, co oznacza „groch z kapustą” a nie profesorską wiedzę. Rozdział w „Książce moich wspomnień” nosił jeszcze drastyczniejszy podtytuł: „Majaczenia starego Don Kichota”.

Bywa, że mój blog dotyczy czegoś, co jest przedmiotem mojej wiedzy fachowej. Ale rzadko – i nie taki jest cel mojego bloga.

Otóż, ja na starość dostrzegam rzeczy i zjawiska, które może często i innych denerwują, niepokoją, ale nie powodują reakcji. Mnie na starość się zachciało zasygnalizować takie moje niepokoje. Wolno mi? Tak, o ile nie podpieram się autorytetem mego dawnego zawodu i kompetencji. Taki jest cel i charakter mego bloga – i chciałbym, by nie było tu nieporozumień. I by mi nikt nie zwracał uwagi „że się na tym nie znam”. Bo to jest oczywiste. W założeniu w blogu: wypowiadam się na tematy mnie niepokojące, na których istocie właśnie się nie znam! Pisząc – to tak, jakbym wrzucał do pomyślenia tym, którzy się znają. Pewnie często nie mam racji, ale wolno mi wyrażać swe poglądy. Ot, i tyle. 

Czasem dostaję jakieś fachowe wyjaśnienia, informacje – i wtedy jestem bardzo wdzięczny. Choćby, kiedy jeden czytelnik wskazał mi, gdzie mogę znaleźć muzykę nie cerkiewną Bortniańskiego. (Dzięki!). 

Bardzo mnie cieszy ogólnie wysoki poziom kultury wypowiedzi, nawet skrajnie krytycznych. To – niestety – rzadkość w naszej codzienności (vide TV).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s