Organizatorowi wyprawy w Bieszczady dajcie spokój. I premię. Też organizowałem zimowe wyprawy, spaliśmy w igloo. W okresie dojrzewania potrzebna jest przygoda. Pod kloszem dojrzeć psychicznie się nie da.

Przez minione dwa-trzy dni na początku wiadomości były nowe (stare – stale te same?) informacje o „tragedii” młodziaków w Bieszczadach. Dziś przeczytałem niezwykle mądrą – i w pełni się z nią zgadzam – reakcję ratownika, p. Piotra van der Coghen. Pisze, że albo damy młodym przeżywać przygodę, albo wyrosną z nich chuligani.

Brawo! 

Przy okazji pozdrowienia i życzenia grupie organizatorów wyprawy: bądźcie zdrowi i róbcie tak dalej. I znajdźcie naśladowców! 

Ja mam prawo tak pisać. 

Byłem szczepowym drużyny harcerskiej na Żoliborzu. organizowałem obozy letnie – żeglarskie, zimowe w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Były (tak!) zimowe wyprawy ze spaniem w namiotach. Pamiętam wyprawę i biwak pod Połoniną Caryńską: 15 stopni mrozu, my w namiotach! Zapamiętałem, bo latała po niebie Kometa Kohoutka akurat. Dziś, czasem jak wspomnę, to dreszcze mną potrząsają – bo jakież to mieliśmy wyposażenie? Jak teraz widziałem w telewizji ten profesjonalny sprzęt, te stroje, to żal mi: myśmy mieli niewiele cieplejszą odzież niż w lecie. No i spaliśmy w igloo. Były gorsze (piękniejsze? ostrzejsze?) zimy. Było dość śniegu, by zbudować igloo (dziś napadało – już by się dało zbudować). No i co? Szczęśliwie nikt mnie nie aresztował, nie pokazywał w telewizji, nie szykanował! Chłopakom (podobno teraz i dziewczętom?) potrzebna w okresie dojrzewania P R Z Y G O D A. Pod kloszem dojrzeć psychicznie się nie da

I dwie sprawy. 

Puścili już chyba tego chłopaka, który to organizował (bo o tym cicho). Jeżeli nie, to apel: dajcie mu spokój, a pracodawca – premię. I bedę zbierał podpisy w jego obronie. To jedno. 

Poza tym zastanawiam się, czy telewizja naprawdę nie ma już tematów? Tylko pyskówki lub katastrofy samochodów. No i telewizja w pełni szczęścia, jak trafi się jakaś przygoda młodziaków… 

Może jest jeden problem – koszty. Taka akcja „ratunkowa” kosztuje. Kto ma płacić? Ale nie rozumiem, dlaczego było aż tylu ratowników i – zdaje się – helikopter. Nie mieli komórek? A może ta „akcja” była tak trochę na wyrost, może trochę z nudów? Dla ćwiczeń? No, nie wiem. 

Może moi byli harcerze (zbliżają się do wieku emerytalnego…) wspomną, opiszą największe nasze „wyczyny”. No, niektóre były głupawo ryzykowne. Fakt. To przesada. Ideał, to żeby młodziaki czuły przygodę, może i trochę się bały, ale żeby organizator wiedział, że tak naprawdę niebezpieczeństwo jest niewielkie. Bo trochę – zawsze jest…

Jeśli ktoś z wielu (setek?) moich byłych harcerzy to czytał – to pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s