Dziecko potrzebuje opieki i wychowania przez parę dwu płci? Sam Kościół tworzy sierocińce, w których wychowują tylko zakonnice. Lesbijkom powierzałbym adopcje. Z parami gejów sprawa nie jest jednoznaczna.

Problem adopcji dzieci przez pary homoseksualne budzi wiele oporów. Moje zdanie? Trochę znam problem – vide „poradnia na Nowogrodzkiej” – i sądzę że prawda jest taka:

1. Podstawową potrzebą dziecka od urodzenia do dojrzewania jest potrzeba ciepła, miłości, akceptacji – P I E S Z C Z O T. To decyduje o rozwoju emocjonalnym człowieka – bez tego wyrasta człowiek o patologicznej emocjonalności. Albo (najczęściej) niezdolny do uczuć, do miłości, do empatii – albo (rzadziej) patologicznie poszukujący akceptacji, bezkrytyczny, walczący o ludzką akceptację (miłość?). I jedno, i drugie – źle. Dziecko, by się emocjonalnie prawidłowo rozwijało, potrzebuje ciepła – najlepiej matki. I to takiej, która pieści. Jak długo to trwa? Parę lat. Potem już nie pieszczota, dotyk, są najważniejsze – a poczucie akceptacji, bezpieczeństwa, trwałości sytuacji.

2. Dlatego dziecko M U S I być od urodzenia wychowywane przez matkę lub kogoś, kto ją zastąpi. Tego nie załatwi żaden dom dziecka (przytułek). Jak sądzą niektórzy (w tym ja), także żłobek. I dopóki są przytułki (dumnie zwane „Domami Małego Dziecka”) będę kategorycznym zwolennikiem każdej zmiany, która te straszne instytucje zlikwiduje. Oczywiście najlepsza jest adopcja – wtedy ludzie po głębokim zastanowieniu, czasie czekania, walki, kryzysu – podejmują przemyślaną decyzję (w przeciwieństwie do wielu ciąż przypadkowych…). Oni zasługują, by im powierzyć dziecko. Tylko jedno zastrzeżenie – ta procedura nie może trwać miesiącami, musi być możliwie natychmiastowa, tak by pobyt dziecka poza rodziną był jak najkrótszy.

3. A co z parami homoseksualnymi? Ja nie mam zastrzeżeń do par lesbijek. Im powierzałbym adopcje, bo będzie to stokroć lepsze niż przytułek. A pary gejów ? Tu już sprawa nie jest dla mnie tak jednoznaczna. Wiadomo, że wiele (ale nie wszystkie!!!) pary gejów są stosunkowo mało trwałe. Czy przeciętni mężczyżni są w stanie pielęgnować małe dziecko – niemowlę? Pewnie jest różnie. I tu już bym był za dyskusją, ostrożnością. Nie, by dyskryminować takie pary. Ale by uniknąć sytuacji, kiedy para się rozchodzi („heterycy” też się rozchodzą…). Argument, że dziecko potrzebuje opieki i wychowania przez parę dwu płci, obala Kościół, tworząc sierocińce, w których jak wiadomo wychowują najczęściej tylko zakonnice. I tu bym „do kwadratu” argumentował  p r z e c i w  takim zakładom. Choć znam przykłady, kiedy to zakonnica odegrała bardzo pozytywną rolę w wychowaniu sieroty. Nie zmienia to mojego poglądu, że zakon jest ostatnim miejscem, któremu powierzałbym dziecko. 

A teraz nieco w nawiązaniu do mojego blogu i dyskusji na temat księży pedofili. Za wszystkie głosy dziękuję. Cieszy mnie, że w kraju, w którym obowiązuje chamstwo dyskusji, można nawet na tak drastyczny temat dyskutować kulturalnie. Raz jeszcze dzięki. Chcę jednak podkreślić z całą mocą – zresztą w nawiązaniu do powyższego wpisu w blogu – rolę pieszczot, a co za tym idzie, dotyku. Dziecko ludzkie – jak każde młode zwierzę (np. małpy) – do swego prawidłowego rozwoju emocjonalnego potrzebuje i wymaga pieszczoty – a więc dotyku. I nie dajmy się zwariować „amerykańskim uczonym”. Nie dopatrujmy się w każdej pieszczocie podtekstu seksualnego. Nie dopuśćmy do sytuacji, kiedy to dorośli będą się bali dotknąć dziecka w obawie przed zarzutem pedofilii. Zostawmy to określenie i zagrożenie karne dla ewidentnych i jednoznacznych sytuacji. Tylko… kto to ma ocenić?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s