Kocham operę. Chciałbym, by więcej było takich, których opera urzeknie. Zróbmy coś!

Jestem miłośnikiem opery. Odkryłem nawet dlaczego: opera to synteza wszelkich sztuk! I dramat, teatr, i balet, i śpiew. No i przede wszystkim muzyka. Także plastyka – niekiedy, pamiętam, jak podnosiła się kurtyna w Warszawskiej Operze Narodowej, to rozlegały się oklaski – tak podobały się dekoracje.

Mieszkam już na zapadłej wsi – do opery daleko. W polskiej TV wiele się nie naoglądam, ale jest taki francuski kanał „Mezzo” i tam nadają po dwie opery w tygodniu. Nagrałem sobie już ponad 150 oper i przedstawień baletowych. No, nie do wszystkich wracam – ale to już taka mania kolekcjonera.

Otóż od pewnego czasu nastaje i szerzy się moda na udziwnianie przedstawienia. Szczęśliwie nie dotyczy to muzyki, ale całej dramaturgii, a przede wszystkim plastyki: dekoracji, strojów. Kiedyś przodowała w tym udziwnianiu Opera Berlińska – mam „Borysa Godunowa” z portretami Polit-biura, z NKWD, czerwono-armiejcami itp. Ostatnio mówiono mi, że w warszawie „Halkę” umieszczono w salonach, ubrano Jontka we frak, a rzecz dzieje się w salonach XIX-wiecznej chyba Warszawy…

Opera nie jest zbyt popularna. To tylko nieliczna elita tam chodzi. Próby upowszechniania nie dają wielkich rezultatów – zresztą mało tych działań jest. Mam doświadczenia, bo jak prowadziłem w Warszawie drużynę harcerską, to chłopaczków prowadzałem do Opery. Kupowałem całą lożę na III piętrze – mogli się ruszać, cicho rozmawiać, a jak któryś (trafiało się…) miał już serdecznie dość – mógł cichcem sobie iść do domu. Oczywiście dobierałem przedstawienia ciekawe i ładne, przystępne, melodyjne – no może czasem koneserzy powiedzieli by – prymitywne. Ale niektóre robiły wrażenie, podobały się.

Już tu na wsi robiłem dzieciom sąsiadów takie wieczory opery z taśmy. Był i poczęstunek – złośliwi mówili, że dzieciaki przychodzą najeść się słodyczy… Może niektórzy. Ale byli i tacy, którzy prosili „a teraz niech pan puści tę scenę z lasku brzozowego” (pojedynek Oniegina).

Mam znajomą, która jest bardzo kulturalna, ale tam gdzie mieszkała – opery nie było. Nie bardzo się kwapiła („to podobno nudne”). Zaprosiłem i nakłoniłem, by poszła ze mną – może się jej spodoba? Wybrałem „Eugeniusza Oniegina”, bowiem mam taką wersję – właśnie z tym laskiem brzozowym – która piękną przecież muzykę uzupełnia wspaniałą inscenizacją. To jest po części film – no ale głównie rzecz dzieje się na scenie. I – klęska! Nie przyszło mi do głowy, że można zrobić coś tak okropnego. Dekoracji praktycznie nie ma, stroje – trykoty, a na głowach czepki pływackie… Sam z trudem wytrzymałem i choć moja dobrotliwa znajoma wytrzymała do końca, to – gwarantuję – już do opery jej nikt nie zaciągnie…

Udziwnianie, paskudzenie, odzieranie z uroku jest coraz częstsze i – niestety – także w Polsce. Jak mamy zachęcać, na przykład młodzież szkolną w ramach wycieczek, kiedy mogą trafić na takie dzieło „transcedentalne”, „uniwersalne”, oderwane od konkretnych realiów? No i dla przeciętnego widza (tak jak dla mnie) odarte z uroku.

Są opery rzeczywiście niezwiązane z jakąś konkretną sytuacją, epoką, miejscem. Są bajki – na przykład „Pierścień Nibelunga” Wagnera. Proszę bardzo – można sobie pohulać wyobrażnią. Ale „Halka” czy „Oniegin” – to także folklor, kawałek historii, etnografii. No i szacunek dla autora! Jeżeli umieścił swoją akcję w konkretnej sytuacji, to należy mu się elementarny szacunek. Jakoś powieści nikt nie udziwnia (np. „Trylogia” w II wojnie światowej…). Czego czepili się opery?!!!

Jeżeli mamy zniszczyć operę, skutecznie odstraszyć potencjalnych nowych widzów – dajmy tym „artystom” – „nowatorom”, „wizjonerom” – nadal wolną rękę. Tylko ja bym wolał, żeby nie za pieniądze z moich podatków.

Kiedyś poniosło mnie i – jak mi się to zdarza – napisałem kilka listów błagalnych, by coś z tym zrobić, postawić jakąś tamę. Odpisała mi tylko prof. Łętowska (piękne dzięki!), w zasadzie solidaryzując się ze mną. Tylko przestrzegała przed cenzurą i ograniczaniem swobody twórczej artystów. No, fakt. Ale to tak, jakby ktoś zburzył Belweder – bo w tym miejscu komponował by się mu twórczo plastikowy wieżowiec…

Kocham operę. Chciałbym, by więcej było takich, których opera urzeknie. Zróbmy coś!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s