Eutanazja to decyzja osobista, nie mord. Biskupi mają prawo głosić zakaz eutanazji tylko swoim wyznawcom. Osób spoza Kościoła nie można zmuszać do poddania się poglądom określonej religii.

A teraz o eutanazji. Bodźcem jest mi dyskusja w TV pana Terlikowskiego z panią Senyszyn. Także Owsiak podsycił konflikt. Dla mnie są dwa problemy. 

Pierwszy, to kwestia nazewnictwa. Warto by raz wreszcie przyjąć do wiadomości, że eutanazja to świadoma i osobista decyzja – a nie mord dokonany na ofierze! W zapale dyskusji – odnoszę wrażenie, że celowo – niektórzy na przykład twierdzą, że eutanazji dokonywali hitlerowcy w obozach śmierci, mordując kalekich i chorych psychicznie. To jest zabójstwo – morderstwo – a nie eutanazja. Warto by o tym wreszcie pamiętać. Takie przyrównywanie morderstwa do eutanazji trafiało się i biskupom – sam nie wiem (możliwe to?) z niewiedzy czy ze względów propagandowych. 

I drugie. Nie ma sensu dyskusja o eutanazji, jeżeli nie uznamy prawa jednostki, człowieka (jak to lubią mówić, „osoby ludzkiej”) do swobodnego decydowania o swoim losie w trudnej sytuacji życiowej. O ile to tylko możliwe. Otóż – w moim przekonaniu nikt nie ma prawa za mnie decydować, czy jak będę na takim etapie życia, że zechcę zdecydować się na odejście, to będę mógł to uczynić nawet przy pomocy osób drugich. I tu jest sedno sprawy. Kościół, biskupi mają prawo głosić swój sprzeciw wobec eutanazji. Mają prawo głosić  S W Y M   W Y Z N A W C O M  zakaz eutanazji. Ale tylko im. Nie ma prawa nikt ani nakłaniać, ani zabraniać. Osoby spoza Kościoła nie powinny być metodami nacisku prawnego zmuszanymi do akceptowania, do poddania się poglądom określonej religii. Dotyczy to zresztą i innych spraw – ot choćby aborcji. Swoim wyznawcom można nakazywać wszystko, co uważa się za słuszne, ale ten pogląd nie może ograniczać swobody decyzji ludziom spoza wspólnoty religijnej. 

A tak historycznie: jak kilkadziesiąt lat temu pojawiła sie epidemia AIDS, napisałem felieton do pisma „Jestem” o kulturze umierania. Bo w naszej cywilizacji odeszliśmy od zwyczaju, że najbliżsi towarzyszyli umierającym. Potem był też rozdział w mojej książce „Wstęp do dorosłości”. A potem krótka dyskusja w „Wysokich Obcasach”. Ten problem nie jest oderwany od eutanazji!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s