Po co nam w pisowni „RZ”, „CH”, „Ó”? Poloniści od lat uczą polskiego tak, że nie wiemy.

Po moim wpisie na temat ortografii rozgorzała wielka dyskusja. Było ponad tysiąc „polubień”!

Z ponad 400 komentarzy pozytywnych jest nieco mniej niż połowa… To – jak mówią fachowcy – więcej niż przeciętna reakcja. Ale… dostałem także ostrą reprymendę od kolegi – profesora z UW (miał jako pierwszy fakultet polonistykę). No, dawno mnie nikt tak nie sponiewierał… Było też, że skompromitowałem swoim pomysłem grono profesorów. No więc tak: ja zastrzegałem i ponawiam – że blog mój   N I E   M A   N I C   W S P ó L N E G O   z moim byłym zawodem i tytułem naukowym. Nawet na początku tak jakoś źle znosiłem komentarze w których tytułowano mnie profesorem. Pomysł o uproszczeniu ortografii pochodził – jak podawałem – od Jana Brzechwy, dla mnie wielkiego polskiego pisarza. W „rugance” mego przyjaciela było wiele przykładów i uzasadnień, dlaczego akurat „RZ” czy „ó”. Nawet logicznych. Usłyszałem je pierwszy raz w życiu – a i maturę kiedyś zdawałem.

Podobnie reagują moi zaprzyjaźnieni, młodzi, wykształceni. Oni też czytali w komentarzach uzasadnienia takich lub innych zasad ortografii. I też była to dla nich nowość. Jest więc wniosek: Panowie poloniści, Wasza wina, że zaniechaliście w ramach nauki polskiego podawać uzasadnienia, dlaczego akurat tak się pisze. Gdyby szeroka rzesza inteligentów znała te uzasadnienia – nie byłoby tysiąca „polubień”. No i pewnie ja bym się nie wychylił. A mimo wszystko wątpliwości pozostały… Przykro mi. Nadal sądzę, że dziecko przeciętne w Polsce nie rozumie jaki jest cel mordęgi z nauką ortografii. Czy ich poloniści przekonają? I drugie – to, że np. po francusku co innego się pisze a co innego czyta („Peugeot”) to dla mnie żaden argument. Mnie w ogóle nieco razi używanie argumentów „tak jest za granicą”. Marzę, by oni mieli podstawy wzorować się na nas – a nie zawsze my na nich. 

Aktualizacja (6 stycznia 2013): Za tekst o ortografii mi się dostało … Cieszy, że na ogół kulturalnie. Mnie niepokoi, że wzorce „dyskusji” telewizyjnych propagują brak kultury. Taki obraz połajanek i mówienia „wszyscy naraz” to zły wzorzec. Kiedyś nawet rozesłałem listy do głównych prowadzących z prośbą, by uczyli kultury dyskutowania. Reakcji nie było. Szkoda. A ja już moją dyskusję o ortografii kończę i sprawę pozostawiam fachowcom. Jak Brzechwa – wrócę do niej za 5 lat (mała szansa…).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s