W rocznicę 13 grudnia pamiętajmy o niemieckiej pomocy. A myśląc o drugiej wojnie światowej myślmy o pomocy Rumunów i Węgrów.

Za parę dni 13 grudnia… Wspominać będziemy – każdy na swój sposób – jak to było. 

A ja chcę wspomnieć coś chyba mało popularnego – o czym tak łatwo zapominamy. O pomocy z zagranicy. 

Zaraz – nie pomnę – dwa dni po wprowadzeniu stanu wojennego, przyjechały do mnie do domu dwie ciężarówki darów z Kolonii. Pracowałem tam, na Uni. Znajomi (i nieznajomi) zaraz się skrzyknęli, zrobili zbiórkę i wysłali pomoc. Były tam ciepłe ubrania, kożuchy i żywność. I zapytanie: co nam potrzebne i co wysłać? 

I tak się zaczęło. Przez kilka lat szły z zagranicy transporty ubrań i żywności, środki utrzymania czystości – i leki. I co tam jeszcze! I było tego naprawdę dużo. Znajomi Niemcy prosili mnie o adresy. Poczta niemiecka uwolniła od opłat paczki do Polski. I szły te paczki masowo. 

Przysyłali nie tylko Niemcy, oczywiście także inni z zachodu. Ja akurat pamiętam Niemców, bo z nimi miałem kontakty. 

Ich pomoc pomogła nam przetrwać naprawdę trudny okres zimy – a potem biedy. Paczki te, pomoc, uniezależniły nas w dużym stopniu od władz – niestraszne było nam i nawet wyrzucenie z pracy za postawę polityczną. Przeżyłoby się. 

Pomoc ta była zwłaszcza niesłychanie ważna w zakresie leków i sprzętu szpitalnego. Pamiętam: oddział chirurgii zaprzestał operacji, bo nie było gumowych rękawiczek. I na wiadomość, że są potrzebne, natychmiast rękawiczki przysłali. 

To była wielka pomoc. Można zastanawiać się, ile w tym było ekspiacji, chęci zatarcia strasznych wspomnień. Może i tak. Nie zmienia to postaci rzeczy. Nie chciałbym, by ten wspaniały odruch ludzkiej solidarności, humanizmu, był zapomniany. 

A zapominać umiemy. Miałem na studiach kolegę, który (zresztą pochodzenia żydowskiego) zdał maturę w czasie wojny w Rumunii – w jednej z dwu szkół polskich, które wraz z internatem utrzymywali Rumuni. No i ilu uciekinierów z Polski z dygnitarzami sanacyjnymi włącznie znalazło tam opiekę, pomoc materialną. A kraj nie był bogaty – i jeszcze prowadził wojnę. Po stronie Niemiec, które wywierały nacisk by Rumuni zaniechali tej pomocy. 

A kilka lat temu, jak oberwani rumuńscy nędzarze – i może rumuńscy Cyganie – dotarli do nas i żebrali, mieszkając w tekturowych szlamsach, to jak ich u nas traktowano? Było mi wtedy wstyd. Kto dziś pamięta o pomocy akurat rumuńskiej? 

A była i pomoc węgierska w czasie II wojny. Pamiętamy o tym? Młodzi uczą się o tym na historii? 

Czasem myślę, że nie należymy do narodów, które pamiętają pomoc i przyjaźń, jaką nam w potrzebie okazywano…  

Co o tym sądzisz? Podyskutuj o tym wpisie pod tekstem.

Czytaj i komentuj inne głośne teksty z „Cicer cum caule” Andrzeja Jaczewskiego

* Skąd wziąć pracę dla bezrobotnych? Zorganizujmy „pomoc niewyspecjalizowaną” dla starszych samotnych osób.

* Zakłady pracy powinny interesować się starcami, którzy przed laty odeszli z pracy.

* Żeby wziąć kredyt z banku, trzeba mieć dwu żyrantów. Dyplom lekarza otrzymuje anonimowy student.

* Dlaczego niszczymy prace dyplomowe i marnujemy wysiłek tysięcy młodych ludzi?

* Czy przyrost naturalny oznacza więcej bezrobotnych?

* Czy dzień pracy musi trwać 8 godzin; dlaczego nie 4?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s