Skąd wziąć pracę dla bezrobotnych? Zorganizujmy „pomoc niewyspecjalizowaną” dla starszych samotnych osób. (A póki co telefony warto trzymać nisko, nie na wysokich szafkach!)

Wiele osób – zwłaszcza starszych (lub całkiem starych…) mieszka samotnie. Już troje z moich przyjaciół miało tragiczny wypadek. Przyznam szczerze że ostatnio ten problem mnie stale absorbuje. Tak bardzo, że boję się sam pójść do lasu. 

A przypadki były takie: samotnie mieszkająca osoba starszego wieku nagle upadła i uległa urazowi. Były to jakieś złamania. Nieważne już jakie – tyle że wykluczały jakiekolwiek poruszanie się: dotarcie do telefonu i wezwanie pomocy. Nie były to osoby samotne i zaniedbane – rodzina zachodziła w odwiedziny i dla pomocy w bieżących sprawach nawet codziennie. Ale nie akurat w chwili wypadku… Ofiara wypadku w jednym przypadku czołgała się do telefonu – co chwila mdlejąc. A dwie przeleżały wiele godzin na podłodze, aż przybył ktoś i udzielił pomocy.

Pomyślałem: jak są takie przedsiębiorstwa jak Kardiofon – które na wezwanie telefoniczne udzielają porady w zakresie zaburzeń krążenia – to może można by zorganizować taką pomoc niewyspecjalizowaną. Wyobrażam sobie, że osoba podlegająca ochronie nosiłaby bransoletkę z elektronicznym urządzeniem, analogiczną do tych, które noszą więźniowie w systemie pół-wolnościowym. W razie wypadku nacisnęłaby guzik i centrala odebrałaby sygnał. W tej centrali urzędowałaby całą dobę ekipa – może pielęgniarka, może ratownik, a może wprost przeszkolony  m ł o d y  b e z r o b o t n y. Centrala ustaliłaby adres wezwania. Wzięłaby zdeponowany klucz, żeby dostać się do mieszkania. I natychmiast wyruszyłaby z pomocą. Na miejscu ustalonoby, czy potrzebne pogotowie ratunkowe i wezwanoby rodzinę czy opiekunów. A najważniejsze – osobę poszkodowaną przenieśliby z podłogi (czy lasu…) do łóżka.

Problem jest o tyle skomplikowany, że na ogół takie urządzenia do wzywania pomocy – a są takie dostępne – opierają się na zasięgu komórek. A nie wszędzie jest zasięg (u mnie na przykład nie ma…), więc trzeba by zastosować radiołączność typu „sibi-radio” czy coś podobnego. Nie mądrzę się w sprawach technicznych – bowiem nie mam o tym pojęcia.

Zalety takiego działania? Najważniejsze – poczucie bezpieczeństwa, ważne dla osoby samotnej, ale i dla jej opiekunów, rodzin. Udzielenie pomocy, jeżeli jest potrzebna. A – sceptykom dołożę jeszcze – bezrobotni mogliby znaleźć zatrudnienie. Sieć takich central mogłaby być znacząca – w każdym większym mieście. Na uruchomienie – myślę – można by uzyskać wsparcie funduszy europejskich.

Fachowcy mogli by pewnie poddać krytyce moje wywody. Proszę bardzo. Chodzi o zasadę, a że można by to zrobić lepiej – taniej i skuteczniej – no to tylko przyklasnąć!

A zanim to zafunkcjonuje, dokąd samotni będą mieszkać sami – jedna rada na dziś. Aparat telefoniczny powinien znajdować się nisko, na jakimś stołeczku czy niskim taborecie. By – jak ktoś dopełznie – mógł z niego skorzystać. Moja znajoma (po 90-tce), która tak czołgając się mdlała, opowiadała mi, że największym problemem było – gdy już dopełzła do telefonu – sięgnąć do niego. Stał na wysokiej szafce. 

 

*** Aktualizacja: to nie ma być kolejne obciążenie państwa, ale kolejna możliwość zarobienia. Dla prężnego, młodego człowieka 

Niektórzy komentatorzy zrozumieli mnie źle. Idea takiej służby – pomocy w nagłych wypadkach, to nie kolejne obciążenie państwa. W moim zamyśle to kolejna możliwość zarobienia – prywatnej inicjatywy. Państwowy moloch nie jest zdolny, by skutecznie uruchomić i prowadzić taką działałność. To niestety może obejmować – przynajmniej aktualnie – pewną tylko grupę. Niestety, w miarę zamożną lub zabezpieczoną przez rodzinę. Nawiasem: rodzinie „zalatanej w świecie” to także dałoby poczucie, że dbają o starych, że mogą być o nich w miarę spokojni. 

Moje wywody opieram na inicjatywie, która od lat funkcjonuje sprawnie i skutecznie – takiej analogicznej pomocy telefonicznej w sytuacjach zaburzeń krążenia (serca). Tu pracują fachowcy, lekarze, musi być kosztowna aparatura – a działa to od lat m.in. w Warszawie i Katowicach (o tych wiem). 

Pomysł jest nie dla urzędników w którymkolwiek ministerstwie, a dla prężnego młodego człowieka. No, niestety z pewną (niewielką?) gotówką lub współfinansowaniem przez Unię. Wyjaśniam: opiekę kardiologiczną opłaca użytkownik i nie są to duże sumy (80 zł miesięcznie). Ta usługa mogłaby być tańsza. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s