Prawa człowieka w naszych szkołach są nagminnie naruszane. I jest to sprawa programów, więc wina władz naczelnych: Ministerstwa Edukacji. (Plus kilka innych spraw)

A więc start mam za sobą. Ucieszyła mnie reakcja czytelników – niekiedy wprost „serdecznościowa”. Zmartwiło mnie natomiast, że niektórzy korespondenci tytułują mnie profesorem – a ja się od tego wyrażnie odżegnywałem. To nie jest tekst „profesora”; i tu nie mam prawa, i nie chcę używać takiego tytułu. Można „Dziadku” (ha-ha), czy „p. Andrzeju”. No, nie problem. Dziś – by podkreślić, że nie tylko o zasadniczych, podstawowych problemach myślę – na początek wnioski dość prymitywne. Czy ważne – oceńcie sami.

 

*

Idzie zima. Coraz chłodniej. Starzy (czy tylko starzy?) ludzie mają zimne nogi… Można się przyzwyczaić – ale po co? Ja od lat  s y p i a m  w  g r u b y c h  s k a r p e t k a c h. I radzę to wszystkim. Rozdałem już wiele par takich ciepłych, wełnianych, ręcznie robionych skarpet moim przyjaciołom. Kto mnie posłuchał – chwali! Drobna rzecz – a może ucieszyć.

 

*

Druga sprawa jest bardzo ważna. Chodzi o klamki drzwi wewnątrz samochodów. Każdy samochód ma inne klamki – wysiadając z obcego (ale i swojego!) samochodu zawsze się szuka tych cholernych klamek. A jak jest wypadek – sytuacja zagrożenia – szuka się… i pewnie nie zawsze znajduje. Sam miałem dwa razy sytuację, że musiałem się gwałtownie ewakuować i macałem, szukałem – i pomogli mi z zewnątrz. Postuluję, że wszystkie samochody powinny mieć obowiązkowo jednakowe – bardzo wyrażnie zaznaczone klamki – takie, które każdy, nawet prymitywny czy nieobyty, bez trudu znajdzie. Mam taką obsesję, że nie tylko o tym pisałem w mojej książce, ale… napisałem list do Buzka, kiedy przewodził Parlamentowi Europejskiemu. No bo jak Unia reguluje najróżniejsze rzeczy (podobno i kształt banana) to mogłaby zarządzić, że samochody produkowane w Europie od np. 2014 roku mają wszystkie mieć jednakowe i takie właśnie znaczne klamki. Reakcji nie było na mój list, ale adres był niepewny – może list nie dotarł. Ile razy wysiadam z obcego samochodu – zawsze korzystam z pomocy kierowcy. Pewnie nie tylko ja.

 

*

I kolejny problem „techniczno-bezpiecznościowy”. Schody w wagonach kolejowych. Nie tak dawno, wysiadając z pociągu, expresu w Krakowie, spadłem ze schodka i wleciałem między wagon i peron. Potłukłem się – pomoc była bardzo fachowa i życzliwa, skuteczna. No, szczęśliwie pociąg nie ruszył. Kiedy rozeszła się wiadomość w kręgu moich znajomych o tym wypadku, dowiedziałem się, że nie był to wypadek jakiś wyjątkowy. Podobno to trafia się (niestety). I wtedy zastanowiłem się, że może stopnie w wagonach są wyślizgane podeszwami – i są śliskie. Może kolej powinna dokonać jakichś tu zmian . A może należałoby skonstruować jakieś otwierane, wysuwane poręcze? Technicznie pewnie to nie problem. Ludzi starych jest coraz więcej – bo to pewnie raczej starzy spadają – ale będzie ich (nas) coraz więcej i pewnie będą coraz bardziej ruchliwi, będą podróżować. To, co postuluję, to już nie tylko sprawa wygody. Pewnie i odszkodowania, jakie płaci kolej, też są znaczące (namawiano mnie bym o takie odszkodowanie wystąpił, ale mnie się wydaje, że jak na razie to więcej mojej winy niż kolei). A swoją drogą czy kolej ma jakąś statystykę takich wypadkow ? Pewnie raczej nie są one rejestrowane zazwyczaj.

 

*

No i ostatni problem na dziś. Przeciążenie uczniów pracą. Zasygnalizował mi to jeden ojciec ucznia z gimnazjum – więc zrobiliśmy taką analizę przy pomocy Internetu. Tak – zupełnie przypadkowo dobraliśmy kilkanaście szkół i przeanalizowaliśmy rozkłady zajęć lekcyjnych. Okazało się, że nagminnie przekraczana jest norma dla dorosłych – 8 godzin pracy! A przecież – przynajmniej niektórzy – uczniowie jeszcze w domu odrabiają zadane lekcje. Jest to naruszenie Konstytucji, a może i międzynarodowych praw ustalających 8 godzin dla dorosłych! Problem współczesnej szkoły to w ogóle problem kolosalny. Tu jest masa zagadnień krzyczących o rozwiązania. Ale to, co tu poruszam, jest problemem zasadniczym i elementarnym. Ktoś powie – w tych godzinach jest i WF – rekreacja. Prawda, ale mało tego… Wysłałem wtedy list do Rzecznika Praw Dziecka. Odpowiedzi nie dostałem…

Stwierdzam więc kategorycznie: prawa człowieka w naszych szkołach są nagminnie naruszane. I jest to sprawa programów – więc wina władz naczelnych: Ministerstwa Edukacji. A tacy wrażliwi jesteśmy na punkcie naruszania Konstytucji!

 

*

No, to na dziś – tyle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s