Proszę, by fakt że byłem profesorem Uniwersytetu, nie mylił

Na wstępie zastrzeżenie, które chciałbym by towarzyszyło moim „produkcjom”. Otóż nastały czasy, kiedy to – zwłaszcza psycholodzy, ale nie tylko – mądrzą się, głosząc mniej lub bardziej słuszne poglądy podpierając się tytułem naukowym. Tytuł naukowy – w tym i profesora Uniwersytetu – odnosi się do jakiejś  o k r e ś l o n e j  wiedzy – i tylko do niej. Jeżeli ktoś chce wypowiadać się na każdy (no, lub prawie) temat, to nie może używać podpórki w postaci tytułu naukowego. Oczywiście i profesor Uniwersytetu może mieć poglądy na każdy temat. Więcej – może się nimi dzielić, nawet w telewizji. Ale – przepraszam – jeśli to nie jest przedmiotem jego „fachu”, nie powinien używać tytułu naukowego. Ma prawo – jak każdy – mieć pogląd na każdy temat. Ale właśnie  j a k  k a ż d y  powinien, jeśli się nimi dzieli – nie używać tytułu naukowego. 

Po co o tym piszę ? Ano dlatego, że przed kilkudziesięciu laty uzyskałem tytuł profesora – i zebrały się przy tym aż dwie specjalności. Obie ważne i dostojne. Ale w obu ja już dziś nie jestem na bieżąco zorientowany – i w obu już nie powinienem zabierać głosu. To sprawa elementarnej uczciwości (kamyczek do ogródka gadających na każdy temat głów w TV). 

Wydałem (własnym sumptem…) w niewielkim nakładzie „Książkę moich wspomnień”. Nikt jej wydać nie chciał – bo, jak wiadomo, eksplodowała masa wspomnień. Pojawiła się możliwość pisania – i stało się rzeczą masową pisanie właśnie wspomnień. Zrozumiałe. Nikt ich czytać nie chce – a więc kupować – więc i wydawać. Jasne i oczywiste. To, że masowo się pisze wspomnienia, to dobrze – mają co robić staruszkowie a sam wiem, że starość jest lepsza jak się ma co robić. 

No więc w tej mojej książce zamieściłem rozdziałek „Majaczenia starego Don Kichota – Cicer cum caule”. Zamieściłem tam wiele – bardzo różnych tematem ale i ważnością uwag – przemyśleń, wniosków. Mnie się wydaje, że tam jest wiele naprawdę i ważnych i ciekawych stwierdzeń. I właśnie z bardzo różnych dziedzin. Od spraw zasadniczych i rzekłbym transcedentalnych – do prostych, prymitywnych i dotyczących niekiedy nawet nieco obscenicznych problemów (jak np. rozważania o miskach klozetowych…). Ale mnie się stale nasuwają kolejne obserwacje i przemyślenia! Ja już mam swiadomość (to przychodzi z wiekiem), że swiata nie przebuduję, nawet nie zmienię owych nieszczęsnych misek… Ale od małego wpojono mi taką jakąś chęć, by – jak dostrzegam coś niepokojącego – reagować. 

I takim reakcjom ma być poświęcona owa strona czy jak to się nazywa. 

Nie będzie to na pewno traktat naukowy. Bardzo proszę, by fakt że byłem profesorem Uniwersytetu (z czego nawiasem jestem bardzo dumny…) nie mylił: nie mam prawa ani chęci korzystać z tej okoliczności. W rubryce tej – o ile ona w ogóle zaistnieje – zamieszczać będę poglądy i myśli  z w y k ł e g o  starca – no może właśnie trochę takiego Don Kichota. 

Jeżeli publikacja tak zamyślana zaistnieje – no to zaczynajmy. I może od razu „z grubej rury”…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s